„Morderstwo w hotelu Hilton”, reż. Tarik Saleh (2017)


 – daję 7 łapek!

Fares Fares szerszej publiczności może być znany z teledysku do przeboju Lykke Li, pt. „I Follow Rivers” (wtedy także spotkał się na planie z Tarikiem Saleh). Aktora libańskiego pochodzenia oglądałam w takich filmach jak Oscarowy „Wróg numer jeden”, „System” z Tomem Hardy, „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie” czy „Wybawienie”. Tym razem Fares Fares znów daje się poprowadzić skandynawskiemu reżyserowi oraz ponownie występuje w kryminale.

Kadr z filmu „Morderstwo w hotelu Hilton”.





W hotelu Hilton zostaje zamordowana wyjątkowej urody kobieta. Jedna z pokojówek podobno widziała mordercę. Kiedy pułkownik Noredin pojawia się na miejscu zbrodni, otrzymuje jedynie informację, że pracownicę odprawiono dziś wcześniej do domu. Hotel nie zna jej adresu ani nawet nazwiska. To imigrantka z Sudanu, dostawała dniówkę. Nie sposób także wskazać, kto zapłacił za pokój, ponieważ była to „specjalna rezerwacja”.

Działanie policji również budzi niepokój. Ciało nie zostaje zabezpieczone, funkcjonariusz bez rękawiczek przegląda rzeczy ofiary, a nawet jakby nigdy nic kradnie gotówkę z jej portfela.

Kadr z filmu „Morderstwo w hotelu Hilton”.

Próbując dotrzeć do jedynego świadka, Noredin musi uciec się do szemranych sposobów na osiągniecie skuteczności swoich działań. Większość spraw da się załatwić pieniędzmi lub bronią. Podczas gdy pułkownik sam nie gra zgodnie z zasadami, ludzie jeszcze bardziej wpływowi decydują o jego losach.

Rozgoryczenie przychodzi z chwilą, gdy prokurator zamyka śledztwo. Oficjalna wersja podaje, że dziewczyna w Hiltonie popełniła samobójstwo.





Noredin nie zamierza dać za wygraną. Nie ustaje w poszukiwaniach pokojówki z hotelu. Choć jest siostrzeńcem przełożonego, otrzymuje kolejne ostrzeżenia. Nawet cierpliwość wujka ma swoje granice. Porucznik powinien się podporządkować, ale uparcie działa na własną rękę.

Bolesna refleksja rodzi się w świecie, w którym nikomu nie można ufać. Pośród skorumpowanych policjantów próżno szukać sprawiedliwości. Kolejne osoby tracą życie, a tuszowanie przestępstw zdaje się mieć coś wspólnego z samym prezydentem Mubarakiem. Jest styczeń 2011 roku, godziny dzielą Egipt od wielkiej rewolucji.

Kadr z filmu „Morderstwo w hotelu Hilton”.

„Morderstwo w hotelu Hilton” oferuje napięcie i nastrojową muzykę, jak na kryminał przystało. Niespiesznie rozwijająca się akcja, długie ujęcia i klimatyczne zdjęcia prowadzą do emocjonalnego, druzgocącego zakończenia.

Znamienne jest umieszczenie fabuły w czasie rzeczonej rewolucji. Jak przy innych podobnych ruchach społecznych – trudno o postawienie wyraźnej granicy między jej stronami. Noredin cierpliwie słucha obelg rzucanych przez wiozącego go taksówkarza. Nic nie jest tylko czarne i białe. A jednak nagrodą za wieloletnią służbę może być zagrożenie życia.

Gdzie sprawiedliwość? Gdzie lojalność? Czy w dzikim świecie gonienia za pieniędzmi i władzą zachowali się jeszcze ludzie prawi i mający sumienie?


Zapraszamy do śledzenia nas na Facebooku i Instagramie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *