Pierre Lemaître: o adaptacjach książek i podwójnej moralności [WYWIAD]


Wiedza o tajnikach ludzkiego umysłu przydaje się w sztuce. Zarówno w literaturze, jak i w kinie. Pierre Lemaître – dyplomowany psycholog – kreśli złożone portrety osobowości w swoich powieściach i scenariuszach. W 2013 roku jedno z jego książkowych dzieł doczekało się nagrody Goncourtów, a stworzona wraz z Albertem Dupontelem adaptacja tej powieści w 2018 roku przyniosła twórcom pięć Cezarów.

Pierre Lemaitre ©Thierry Rajic / Figure


Do zobaczenia w zaświatach”  opowiada powojenne losy francuskich żołnierzy. By zrozumieć motywacje ich działania, cofamy się jeszcze do czasu spędzonego przez nich w okopach wśród świstu strzałów. Film oferuje dużą dawkę humoru. Stawia jednak także trudne pytania – podobnie jak książkowy pierwowzór. Jak odpowiedziałby na nie Pierre Lemaître – współtwórca scenariusza? Dlaczego w „Do zobaczenia w zaświatach” igra z definicją moralności? Nie bał się oddać swojego działa w ręce filmowców?





Często książkowe historie tracą na atrakcyjności w adaptacjach filmowych. Nie bałeś się oddać jednego ze swoich dzieł w ręce filmowców?

Transpozycja powieści na potrzeby kina nieuchronnie prowadzi do transformacji. Kino nie ma tej samej gramatyki co powieść. Poza tym: jaki byłby sens filmu, który skrupulatnie „recytuje” powieść, z której pochodzi? Jeśli powieściopisarz nie chce, żeby dotknięto linii jego tekstu, nie powinien powierzać go filmowcowi.

Jak wyglądała współpraca z Albert Dupontel?

Niewiele pracowaliśmy razem. Wspólnie wprowadziliśmy zasady adaptacji, ale następnie to sam Albert jej dokonał.


„Do zobaczenia w zaświatach”, reż. Albert Dupontel (2017)


Miałeś wpływ na obsadę filmu?

Nie było to moją rolą. Obsada jest tym, co interesuje większość mediów (ponieważ jest to najłatwiejszy do zrozumienia element), ale w rzeczywistości obsada jest względnie drugorzędna przy kręceniu filmu.

Widzę w „Do zobaczenia w zaświatach” problem podwójnej moralności. Mimowolnie czujemy sympatię do bohaterów, którzy są oszustami i bogacą się kosztem innych. Czy trauma wojny powinna ich usprawiedliwiać? Jak odróżnić dobro od zła? Rzeczywiście na wojnie wszystkie wartości wywracają się do góry nogami, także moralność. Czy można to przekalkować także na życie „w cywilu”?

Niewątpliwie przyczyną takiego a nie innego działania bohaterów jest nie tyle trauma wojny, co warunki powrotu z wojny. Gdyby sposób tego powrotu był zadowalający, ani Albert Maillard, ani Édouard Péricourt by się tak nie zachowywali. Kwestia dobra i zła jest tym, o co staram się zapytać czytelnika: to nie rolą pisarza jest udzielić odpowiedzi. Większość moich powieści (i ta bardziej niż inne) podnosi kwestię słuszności złych czynów: czy możemy robić rzeczy amoralne z uzasadnionych powodów? Każdy czytelnik może mieć swój punkt widzenia…


Kadr z filmu „Do zobaczenia w zaświatach”.


Do zobaczenia w zaświatach” nie stosuje klasycznej narracji wojennej. Nie wynosi się tu bohaterów na piedestał. Film skupia się na ofiarach, o których nie mówi się głośno. Zostaje obnażona prawda o tym, że żołnierze, którzy nie zasłużyli się w bitwie, okazują się być zapomniani. Nie istnieją w pamięci. Nie bałeś się, że nie jest to zbyt popularne podejście?

Chyba masz na myśli populistkę. Populizm zakłada demagogię. Nie sądzę, by można było zarzucić ją mojej powieści: nie piszę, żeby zjednać sobie gusta czytelników, ale zadać im pytanie. Ci, którzy uważają to pytanie za zbyt uproszczone, mogą czytać inne powieści niż moje.

W filmie znajduje się wiele elementów komediowych. Nie kusiło Ciebie i Dupontela, żeby nieco bardziej podkręcić humor i przerysować bohaterów?

Ponownie – jest to kwestia adaptacji z powieści do filmu. Dupontel mógł robić z postaciami, co chciał, ponieważ w filmie są jego bohaterami, a nie moimi. Zaufałem mu przy tej adaptacji, mieliśmy wspólny zmysł co do jej humoru. Myślę, że film dowodzi, że ta intuicja była właściwa.





Byłeś zaskoczony tyloma nominacjami do Cezarów?

Szczerze mówiąc, nie. Miałem wrażenie, że Dupontel zrobił jeden z najlepszych filmów roku. Odniósł duży sukces, bazując na dość trudnym temacie (to nie jest czysta komedia) i zadając delikatne pytania. To oczywiste, że Dupontel wykazał się talentem. Nie mogłem widzieć powodów, dla których Akademia miałaby odmówić mu głosów.

Jaką przyszłość wróżysz filmowi w dalszej dystrybucji europejskiej?

Francja ma obecnie model gospodarczy, który jest jednym z najlepszych na świecie. To powoduje, że kraj ten – za swoją ekonomiczną wagą – także produkcję filmową ma na wyjątkowym poziomie. Obawiam się oczywiście, że neoliberalizm – który zyskuje w Europie na popularności – mógłby przełamać ten model, ponieważ wyraźnie łamie wszystkie usługi publiczne w imię dyscypliny fiskalnej i potrzeb finansowych…


Pierre Lemaître


Kiedy możemy się spodziewać Twojego kolejnego dzieła? Jakie masz plany zawodowe na najbliższą przyszłość?

W październiku rozpoczyna się kręcenie adaptacji mojej przedostatniej powieści – „Trzy dni i jedno życie”. Powieści mrocznej i ciemnej. W lutym rozpoczyna się kręcenie serialu, który zaadaptowałem z mojej powieści „Zakładnik”. Obecnie rozważam adaptację mojej najnowszej powieści „Couleurs de l’incendie” i pracę nad ostatnią powieścią otwartej przez „Do zobaczenia w zaświatach” trylogii, która obejmie okres międzywojenny Francji.


Współpraca językowa: Stefano Porcedda

Zapraszamy do śledzenia nas na Facebooku i Instagramie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *