Czy klaps to przemoc? Zabranianie tańca i korzystania z telefonu to ograniczenie wolności? A wychowywanie wedle ewangelickich wartości to przeżytek, który powinien zostać w przeszłości? Cristian Mungiu we “Fiordzie” opowiada o spotkaniu dwóch światów, które opierają się na nieco innym systemie przekonań i odmiennych podejściach do wychowania dzieci. Jednak nie zmienia swojego filmu w polityczny manifest ku chwale jednej ze stron sporu. Pokazuje, że nic nie jest czarno-białe, a czasami nadgorliwość nie zawsze jest dobrą drogą.

O czym opowiada film „Fiord”?

Lisbet (Renate Reinsve) i Mihai (Sebastian Stan) Gheorgiowie wraz z piątką dzieci przenoszą się z Rumunii do Norwegii. To praktyczne rozwiązanie. Po śmierci najbliższych mężczyzny, migracja w rodzinne strony żony ma być ułatwieniem dla ich codziennego życia. Natychmiast dostają pomoc od najbliższych i z otwartymi ramionami zostają przyjęci przez miejscową społeczność. Wspólnota kościelna angażuje się w znalezienie pracy dla Mihaia. Dyrektor i pracownice szkoły otaczają opieką dzieci, by w miarę szybko zaadaptowały się do nowej rzeczywistości. Wszystko przebiega dość sprawnie, do czasu aż nauczycielka na wf-ie zauważa siniaki na ciele jednego z dzieci. Państwo opiekuńcze wkracza do działania – dzieciom trzeba pomóc i jak najszybciej odizolować je od przemocowych rodziców. Nie pomaga fakt, że nastolatkowie podczas rozmowy przyznają, iż sporadycznie dostawali klapsy od ojca.

Cristiana Mungiu spojrzenie na zachodnią moralność

Cristian Mungiu nie tworzy kina politycznie zaangażowanego. Wyjątkowo powściągliwie podchodzi do jakichkolwiek ocen. Pokazuje mechanizmy systemu, który działa według reguł i wypracowanych schematów w oderwaniu od jednostki. Otwarte i progresywne norweskie społeczeństwo z empatią podchodzi do Innego. Chyba że nie jest w stanie dopasować się do wyznawanego przez nie systemu wartości. Wychowanie w wierze, codzienna modlitwa, zakaz tańca i brak możliwości oglądania Youtube’a idealnie wpisują się w tym obrazie w definicję opresyjnego traktowania dzieci. System kar i pewne ograniczanie wolności w ramach rodzicielskiej władzy staje się niezrozumiałe dla społeczeństwa, w którym dzieci traktuje się po partnersku. W “Fiordzie” rumuński reżyser pokazuje te różnice, ale nie piętnuje ich, upatrując niedoskonałości w każdej skrajności. 

Film nagrodzony Złotą Palmą skutecznie wytrąca widza ze strefy komfortu. Choć robi to raczej w wyważony sposób, bez zbędnych szantaży emocjonalnych, w małych spojrzeniach potrafi chwytać za serce. W “Fiordzie” Mungiu dopasowuje powściągliwą narrację do miejsca, w którym umieścił akcję. Króluje tu chłód i zdystansowanie, chociaż pod powierzchnią aż kipi od emocji. Lisbet i Mihai dają im czasami upust, ale szybko dowiadują się, że każde drgnienie ich serca: płacz czy krzyk będzie świadczyło na ich niekorzyść przed sądem. 

Przeczytaj także: Odyseja

Mungiu o wielkim dramacie międzyludzkiego niezrozumienia opowiada z poruszającym dystansem. W otoczeniu gór i fiordów – przy pomocy schodzących co chwilę lawin – przypomina, że spokój może być zmącony w ułamku sekundy. Zresztą natura jest w tym filmie cichym bohaterem – zamknięty w domu dziadek zyskuje wolność na spacerach z widokiem na fiordy, norweska koleżanka Noora zabiera Elię i Emmanuela na morską wyprawę, morze “przywozi” rodzinę do nowego świata. 

„Fiord”: Czy warto obejrzeć nagrodzony Złotą Palmą film?

“Fiord” jest kinem zniuansowanym bez narzuconej tezy, choć nie sposób nie kibicować zmagającej się z systemem rodzinie Gheorgiów. Wychowani w innym systemie wartości dostrzegają swoje błędy, ale nie zamierzają się ugiąć pod pręgierzem wybiórczej zachodniej moralności. I choć Mungiu daleki jest od banalizowania problemu i trywialnych metafor, finalnie prowadzi do konkluzji, że miłość zwycięża: miłość rodzicielska, miłość dzieci do ojca i matki, a także ta rodząca się młodzieńcza miłość. To ona sprawia, że niemożliwe staje się możliwe i w jej imieniu można nawet chodzić po wodzie. 

daję 7 łapek!

Related Posts

Jako ludzie lubimy poruszać się po wyznaczonych torach. Życie w oparciu o reguły staje się proste...

Kino potrafi oddziaływać w najmniej oczekiwany sposób. Czasami złapie za serce za sprawą...

Daleka droga prowadzi do domu. Przez wzburzone morze, wyspy pełne nieprzyjaciół i labirynty...

Leave a Reply