Kino potrafi oddziaływać w najmniej oczekiwany sposób. Czasami złapie za serce za sprawą bohaterów, innym razem – precyzyjnie postawioną diagnozą społeczną. Ryûsuke Hamaguchi potrafi jednak rozwalić na łopatki w powolnym budowaniu relacji: rozmową, pauzą czy tym, co po prostu przemilczane. Niespodziewane to filozoficzny traktat pełen humanizmu, empatii i ciepła. Opowieść o przypadek, które potrafią całkowicie odmienić bieg życia.
Walka o ludzką twarz systemu: metoda humanitude
Marie-Lou (Virginie Efira) ma życiową misję – reformę opieki nad osobami starszymi z chorobami neurologicznymi. Zatopiona w żalu za straconym czasem ze zmarłą matką, próbuje zmienić bezduszny system na pełną empatii metodę humanitude, opartą na dotyku, głosie, kontakcie wzrokowym i wertykalności, czyli wprawianiu pacjenta w ruch. Nie wszyscy z jednakowym entuzjazmem podchodzą jednak do proponowanych zmian. Dyrekcja ośrodka, w którym pracuje, przelicza wszystko na czas i pieniądze, a niektóre pielęgniarki widzą w tej metodzie utopię. Nie da się jej bowiem osiągnąć przy obecnym systemie pracy i deficytach personelu czy finansów.

Spotkanie dwóch światów: Francja i Japonia
Kobieta nie zamierza się jednak poddać, a swoją małą rewolucję pragnie przeprowadzić za pomocą dyskusji, kompromisu i wzajemnego szacunku. Skupiona całkowicie na pracy odnajduje życiową misję. Kiedy przypadkowo poznaje Mari (Tao Okamoto), japońską reżyserkę, jej serce otwiera się na głęboką relację pełną rozmów i poszerzania perspektywy.
Choć obie pochodzą z odmiennych światów – Marie-Lou to Francuzka, która studiowała antropologię w Japonii, a Mari jest Japonką z dyplomem z filozofii zdobytym na Sorbonie – stają się dla siebie wzajemnym odbiciem. Hamaguchi daleki jest od uproszczonych dywagacji na temat opozycji Wschodu i Zachodu. Nie opowiada na zasadzie kontrastu, ale w poruszający sposób odnajduje to, co uniwersalnie łączy te dwie rzeczywistości.
Metoda reżyserska jako przedłużenie opowieści
Niespodziewane to kino bogate na wielu płaszczyznach. Filozoficzne rozważania o otaczającym nas świecie przeplatają się tu z głębokimi spojrzeniami i ciepłem ludzkiego ciała. Co ciekawe, oparta na dotyku, wzroku i ruchu metoda humanitude staje się w filmie nie tylko tematem, ale i samą metodą reżyserską Hamaguchiego. Japoński twórca buduje swój film na zmysłach, bliskości i czułości wobec postaci, sprawiając, że kino staje się niemal dotykowe.

Chemia na ekranie i doskonałe tempo
W tej ponad trzygodzinnej rozprawie o szukaniu duszy w drugim człowieku międzyludzkie relacje prawdziwie zachwycają. Długie, gęste od emocji rozmowy są na tyle zajmujące, że nie nużą ani przez chwilę. Kamera niespiesznie wędruje za bohaterkami, ale cały czas trzyma się bardzo blisko nich. Czas, który kobiety spędzają razem – zwłaszcza w obliczu śmiertelnej diagnozy Mari – nadaje ich codzienności zupełnie nowych kolorów. Między Efirą i Okamoto istnieje niesamowita ekranowa chemia; ich rozmowy dają głęboką satysfakcję, a najdrobniejsze gesty potrafią poruszyć do łez.
Podsumowanie: Czy warto obejrzeć film „Niespodziewane”?
Niespodziewane przywodzi na myśl Perfect Days Wima Wendersa, które były celebracją najprostszych spraw w codzienności. Hamaguchi, choć zatopiony w opowieści o odchodzeniu i oporze wobec bezdusznego systemu, tworzy kino przede wszystkim celebrujące życie. Jest niczym promyk słońca w pochmurny dzień.
Przeczytaj także: Fiord

daję 8 łapek!

Follow

