Maciej Pieprzyca w Ołowianych dzieciach ponownie zabiera nas na Śląsk. Tym razem chce złożyć hołd niezłomnej kobiecie, Jolancie Wadowskiej-Król, która postawiła swoje życie i rodzinę na szali, by ratować chorujące na ołowicę dzieci. Pokazuje ryzykowną krucjatę przeciwko systemowi, niewiedzy i przerażonym rodzicom.

Ołowiane dzieci: Sama przeciwko wszystkim

Jolanta (Joanna Kulig) była lekarką w przychodni w katowickich Szopienicach, dzielnicy przylegającej do huty. Z kominów wydobywają się czarne chmury, pokrywając wszystko dookoła brudem i kurzem. Słońce nie przebija się przez ciemne niebo. Podwórko jest szare i ponure. Matki przygotowują posiłki i pielęgnują ognisko domowe, podczas gdy ojcowie pracują na chleb. Tylko śmiech dzieci dodaje radości temu miejscu. Nie na długo – Pieprzyca od początku buduje nastrój grozy i oczekiwania na nieuniknione.

Ołowiane dzieci rozgrywają się w 1974 roku. Każdy odcinek rozpoczynają hurraoptymistyczne fragmenty kroniki, portretującej radosne życie w czasach PRL-u. To piękny i dość ironiczny komentarz do rzeczywistości, która panowała na Śląsku. Z jednej strony to rejon, który rozwija się najszybciej – przemysł rośnie w siłę, powstają nowe osiedla, a wszelkie normy zostają wyrobione z nadwyżką. Z drugiej – świat pełen skrajności, chorób i politycznych rozgrywek.

Maciej Pieprzyca sprawnie konstruuje swój świat na opozycjach. Tworzy walkę między dobrem a złem, altruizmem a egoistycznymi pobudkami. Buduje rzeczywistość prostych ludzi i żądnych władzy polityków. Wśród nich lawiruje idealistka, kobieta z krwi i kości, która odkrywa to, z czym nikt nie chce się zgodzić. Jolanta Wadowska-Król przeprowadza setki badań, by dowieść, że pobliska huta truje. Niewygodna prawda nie jest na rękę władzy na chwilę przed wizytą Breżniewa.

Ołowiane dzieci: Śląsk na ekranie

Serial Netfliksa doskonale wpisuje się w schemat opowieści o jednostce idącej pod prąd. To dramat z elementami thrillera, który w całości na swych barkach niesie Joanna Kulig. Aktorka pokazuje niezłomność, odwagę i determinację, które są w stanie pokonać strach przed groźbami. Na szczęście nie tworzy jednowymiarowego pomnika, lecz kobietę targaną wątpliwościami i momentami naiwną. Nie zawsze trafia w odpowiednie tony, ale dobrze odnajduje się w tej śląskiej rzeczywistości – jako elegancka pani z przychodni, która nie boi się pobrudzić, przemierzając szopienickie ulice. Jej adwersarzem jest Michał Żurawski. Jako agent Służb Bezpieczeństwa potrafi być niebywale uwodzicielski i czarujący, a zarazem przerażający.

Reżyser Jestem mordercą nie raz już pokazał, że potrafi trafnie – i z dużą czułością – portretować Śląsk. Tu również udało mu się wyjść poza utarte schematy. Bez zbędnego przerysowania pokazuje ludzi pracy skupionych na przetrwaniu, dla których najważniejszą wartością jest rodzina. Cieszy więc fakt, że w produkcji wzięło udział sporo aktorów o śląskich korzeniach (Anna Guzik, Robert Talarczyk, Michał Żurawski, Grażyna Bułka).

Niemniej jednak w Ołowianych dzieciach nie udało się uniknąć łopatologii i powtórzeń. Pojawiają się deklaratywne sceny, w których dość opisowo przypomina się o bieżących wydarzeniach. Trudno nie zauważyć, że to coraz silniejszy trend w produkcjach przygotowywanych dla Netfliksa – ukłon w stronę widzów, którzy podczas seansu scrollują swoje telefony.

Czy Ołowiane dzieci to udana produkcja? Według mnie to seans, któremu warto poświęcić czas. Nigdy za dużo pokrzepiających opowieści o kobietach, które stawiają czoła systemowi dla dobra społeczeństwa.

daję 7 łapek!

Related Posts

„Doda” to trzyodcinkowa opowieść o samozwańczej królowej showbiznesu, która nieustannie przesuwała...

Dojrzewanie nie należy do najłatwiejszych zadań. Brak odpowiednich wzorców, złe towarzystwo i...

Czy sztuka może docierać do trzewi? Rozdzierać serce? Poruszać myśli? Kino od lat ma tę magiczną...

Leave a Reply