Minimalistyczna forma “Przez ścianę” Macieja Sobieszczańskiego sprawia, że ten film ogląda się z niesamowitą uwagą i czułością. Hermetyczny świat więzienia zredukowany do czerni i bieli uwypukla każdy stan emocjonalny, by opowiedzieć o (wystukanej) miłości w stalinowskich czasach.

Zakochali się przez ścianę

Jest rok 1947, kiedy Wiesława Pajdak (genialna Maria Dębska) trafia do więzienia za kolportowanie antypolitycznych ulotek i posiadanie 50 dolarów. Zamknięta w celi z czterema innymi kobietami znajduje drogę ucieczki z beznadziejnej sytuacji. Za ścianą znajdują się mężczyźni, wśród nich Jerzy Śmiechowski (Jakub Gierszał). Połączy ich alfabet Morse’a, przy pomocy którego będą prowadzić ze sobą rozmowy. Zakochają się w sobie przez ścianę, stając się dla siebie ostatnim promykiem nadziei, który trzyma ich przy życiu. 

Maciej Sobieszczański przenosi prawdziwą historię Wiesi i Jerzego, którzy pobrali się jeszcze w więzieniu i spędzili ze sobą 55 lat życia. Poruszająca historia miłości mogła uderzyć w ckliwe nuty melodramatu. Na szczęście reżyser i cały jego zespół mieli o wiele większe ambicje. Dzięki temu “Przez ścianę” jest filmem artystycznie spełnionym. Ubrany w stylistyczne dopracowanie skupia się na dźwiękach i emocjach. Duszny w swojej atmosferze osaczenia i zamknięcia, wykrzywiony niczym w ekspresjonistycznym kinie niemieckim opowiada o absurdalnej rzeczywistości i odrobinie normalności w dramatycznym świecie.

Forma i mrok: Wizualny język filmu

Zdjęcia Joanny Dylewskiej niesamowicie oddziałują na widza. Wykrzywione kadry, zakłamane proporcje i świetna gra światłem pokazuje demoniczne postaci. Surowe twarze przykuwają uwagę. Jedna z sekwencji stylizowana na horror wywołuje dreszcze i uczucie niepokoju. 

Jednak “Przez ścianę” jest dziełem kompletnym za sprawą aktorskiego popisu Marii Dębskiej. To Wiesia jest przewodniczką po świecie mroku i światła. Dębska jest niebywale powściągliwa w wyrażaniu emocji, ale jednym spojrzeniem potrafi przekazać tysiące uczuć. Wyważona i wycofana ze skupieniem wystukuje litery na ścianie. Odważna podczas brutalnych przesłuchań, ale też niebywale krucha i delikatna, gdy chodzi o pierwsze spotkanie. Zachwyca scena, w której bohaterowie biorą ślub. Wygrana na ciszy. Zbudowana na spojrzeniu: pełnym zachwytu, szoku, ale i ogromnej radości. 

Kino przez duże K

Maciej Sobieszczański nie poszedł na łatwiznę i stworzył Kino przez duże K. Niełatwe w odbiorze. Wyjątkowe dla uważnego i cierpliwego widza. Jednak niebywale poruszające i zachwycające swoją kompozycją i przemyślaną formą. “Przez ścianę” to film o miłości, ale i odwadze i cierpliwości. 

Related Posts

Kult młodości przejmuje kontrolę nad życiem wszystkich ludzi. Zmarszczki, osłabione ciało czy siwe...

Czasami w życiu jest tak, że utkniemy w jednym punkcie. Marzenia i aspiracje tlą się z tyłu głowy,...

„Musk” w reżyserii Alexa Gibneya to czterogodzinna opowieść o najbardziej wpływowym człowieku...

Leave a Reply