Martin McDonagh potrafi skutecznie łączyć komizm z tragizmem. Tworzy kolejny buddy movie o agentach CIA. Jeden z nich, Chris (John Malkovich), u schyłku życia postanawia na dobre przestać żyć w kłamstwie. Czy Lee (Sam Rockwell) będzie gotowy, by przyjąć jego prawdę i pomóc mu odejść na własnych warunkach?

Agent CIA na skraju rozliczeń – o czym jest „Wild Horse Nine”?
„Wild Horse Nine” jest słodko-gorzką opowieścią o przyjaźni, stawianiu czoła rzeczywistości i dokonywaniu niemożliwych wyborów. Czy agent, który stoi za zabójstwem 68 osób oraz zmianami wpływającymi na rządy i przyszłość całych krajów, żałuje czegoś na łożu śmierci? Z pewnością tego, że nie spędzał więcej czasu z końmi zamiast z ludźmi. Świadomy konsekwencji swoich działań, nabył ironiczny stosunek do świata. Otoczony murem poczucia humoru i kąśliwych komentarzy zdaje sobie sprawę, że trybów w machinie historii nie da się zatrzymać.
McDonagh bawi się trafnymi diagnozami na temat rzeczywistości – wojskowi i agenci są jak hydra: po odcięciu jednej głowy pojawiają się trzy nowe. Garstka ludzi odpowiada za losy świata, a szarzy obywatele nie mają na nic wpływu. Niby oczywiste, a wciąż aktualne i bolesne. Reżyser nie szuka jednak moralnych uzasadnień ani nie chce nieść kaganka krytyki na swych barkach. Przede wszystkim skupia się na męskiej relacji, w której trzeba dokonać wyboru, co jest słuszne – indywidualne spotkanie z człowiekiem czy ślepe podążanie za rozkazami z góry. Każdy wybór ma tu swoje konsekwencje.

Diagnoza rzeczywistości i duety, które przejdą do historii
Chris jest jedynie trybikiem w maszynie historii i doskonale zdaje sobie sprawę z funkcji, jaką pełnił. Zgorzkniały, staje się obciążeniem dla szefostwa CIA, które obawia się, jak daleko posunie się w swojej drodze do szczerości. A głoszona przez niego prawda może wstrząsnąć całym światem. McDonagh tworzy fikcyjny świat mocno zanurzony w rzeczywistości – bohaterowie wyruszają na Wyspy Wielkanocne na moment przed zamachem stanu w Chile. Obaj walczą ze swoją przeszłością, spoglądając w nieuchronną przyszłość, by zrozumieć, że ich życie znaczy wszystko i nic jednocześnie.
„Wild Horse Nine” zachwyca niezwykle ciętym językiem i trafnymi spostrzeżeniami. John Malkovich jest wyśmienity jako zmęczony, rozczarowany życiem agent CIA, który dostrzega ironię własnego losu. Sam Rockwell po raz kolejny udowadnia z kolei, że jest mistrzem puenty i celnej riposty. Obaj aktorzy znakomicie prowadzą słowne potyczki, ale potrafią też wygrać momenty zadumy i niewypowiedzianych emocji. Ten film to sprawnie skonstruowana opowieść o męskiej przyjaźni oraz ludzkiej naturze. Ostatnie pożegnanie umierającego sumienia.

Follow

