„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, reż. Martin McDonagh [TIFF]


”Biegnij

– daję 9 łapek!

Przy drodze wyjazdowej o Ebbing stoją trzy billboardy. Doskonale wyeksponowane i monumentalnie piękne na pustej drodze już dawno zarosły pajęczynami. Mildred (Frances McDorman) postanawia zmienić ten stan rzeczy i przypomnieć społeczności miasteczka o niewygodnie sprawie sprzed kilku miesięcy. Jej córka została zgwałcona i zabita, a miejscowa policja już dawno odpuściła sobie tę sprawę. Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri to western, w którym ostatnia sprawiedliwa walczy o prawdę.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri

Martin McDonagh tworzy film niezwykle pojemny znaczeniowo, bawiący się konwencjami czy skojarzeniami. Wykorzystuje gatunkowe schematy, by zapewnić niezwykłą huśtawkę nastrojów zatopionych w perfekcyjnie skrojonym scenariuszu. To świat wieloznacznych i pełnowymiarowych bohaterów, którzy, choć popełniają błędy, potrafią wzbudzać sympatię. W Ebbing nie ma łatwych wyborów, a każde zachowanie dostaje wiarygodne uzasadnienie. Mildred jest nie tyle ucieleśnieniem sprawiedliwości, ale objawieniem się lęków i bólu żałoby. Staje sama przeciwko policji, nie po to, żeby obrażać i piętnować. Chce wzbudzić poczucie winy, urazić męską dumę i w ten sposób zmusić mundurowych do działania.

Bezpośrednio do tablicy zostaje wywołany szeryf Bill Wiloughby (Woody Harrelson). Poczciwy gliniarz, który rozkłada ręce z bezradności. Zmaga się z własną chorobą, a ponownie otworzenie sprawy może być jego ostatnią sprawą. Na drugim biegunie znajduje się Jason Dixon (Sam Rockwell) – ucieleśnienie wszystkich grzechów Ameryki. Miłujący przemoc, rasista i homofob łamie granice, których nie powinien przekraczać jako stróż prawa. Pomimo nagromadzenia negatywności, Dixon nosi w sobie ogromne pokłady szlachetności i współczucia.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri triumfują jako kino kontrastów. McDonagh doskonale potrafi łączyć tragedię z niepowstrzymanym śmiechem. Niczym wprawny cyrkowiec żongluje nastrojami, zderzając bolesną powagę z przerysowaniem i groteską. Mimo fenomenalnej formy, bohaterowie wciąż pozostają dla niego najważniejsi. I trudno sobie wyobrazić, aby ktokolwiek inny mógł znaleźć się w obsadzie. Ekranowe kreacje to prawdziwe perełki. Frances McDorman i Sam Rockwell to perfekcyjny duet, który z niezwykłym zaangażowanie i wiarygodnością wygłasza rytmiczne i dosadne dialogi McDonagha.

Film reżysera 7 psychopatów ma w sobie klimat historii Quentina Tarantino. Choć trup nie ścieli się gęsto, emocjonalnych wraków jest w Ebbing coraz więcej. Trzy billboardy za Ebbing, Missouri nie jest banalnym dramatem, ale rozkrzyczaną manifestacją codzienności z jej bólem i uśmiechem. Kolorowy miszmasz pełen dobrej energii i odrobiny nadziei. McDonagh potrafi bawić się w kino!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *