– daję 5 łapek!

Denzel Washington ponownie wymierza sprawiedliwość. Robi to perfekcyjnie, bez zająknięcia z zaciętą miną. I wszystko byłoby dobrze, gdyby Bez litości 2 nie było przeciągnięte i momentami zwyczajnie nudne. Antoine Fuqua niespiesznie snuje swoją opowieść, przeplatając ją zrywami akcji. Robert McCall to facet na emeryturze, który od czas do czasu hardo broni swoich wartości.

Na właściwy rozwój akcji Bez litości 2 trzeba trochę poczekać. McCall wiedzie spokojne życie, pilnuje porządku w otoczeniu swojego domu i przygarnia pod skrzydła zbuntowanego i zagubionego nastolatka. Prowadzi z Milesem (Ashton Sanders) pouczające rozmowy, zamalowuje nielegalne graffiti i czyta W poszukiwaniu straconego czasu. Sporadycznie kontaktuje się ze znajomymi z przeszłości i wciąż próbuje rozwikłać niewyjaśnione zagadki. Akcja nabiera tempa, kiedy brutalnie zostaje zamordowana jego przyjaciółka, była agentka CIA. McCall rozpoczyna prywatne śledztwo, które doprowadzi go w niespodziewane rejony. Za zbrodnie są odpowiedzialni ci, po których najmniej by się tego spodziewał.



Bez litości 2 pełne jest melancholii. Tęsknoty za jakimś dawnym „kiedyś”. Washington genialnie sprawdza się w rolach silnego faceta w walce o prawdę i zachowanie porządku świata. Jest przy tym niezwykle ludzki, pełen głęboko skrywanych emocji. Jako McCall łączy w sobie brutalność i niebywałą troskę. Nosi w sobie wiele sprzeczności, dzięki czemu wciąż potrafi intrygować. Niestety Fuqua nie wykorzystuje w pełni potencjału opowiadanej historii, choć przyciąga akcją i brutalnymi potyczkami. Pojawia się rosyjska mafia, spisek i umoczeni agenci. W powietrzu unosi się wiele tajemnic, ale Bez litości 2 najlepiej wypada wtedy, kiedy coś się dzieje – w ruch idą pięści, a za broń służy wszystko, co znajduje się pod ręką.

Dramatyczny z kilkoma dobrymi scenami akcji Bez litości 2 wypada marnie obok rewelacji ostatnich tygodni – Mission Impossible: Fallout. Rozwiązanie intrygi pozostawia wiele do życzenia. Na finał bez ekscytacji i napięcia. Sam Denzel Washington nie dokona cudów, kiedy zawodzą scenariuszowe plot twisty.

 

Related Posts

Uruchomiła się pewna nostalgiczna strona Sama Mendesa i powstał film “Imperium światła”. To pełna...

Zostać i przebaczyć, zostać i walczyć, a może po prostu odejść? Sarah Polley w “Women Talking”...

Sebastian Lelio to reżyser, który potrafi tworzyć prawdziwe cuda w swoich filmowych opowieściach....

Leave a Reply