Filmowcy od lat fascynują się umysłem mordercy. Portretują nieludzkie postaci, które w wyszukany sposób odbierają życie. Patrzą na nich z pewnym podziwem, obrzydzeniem i ciekawością. Tobias Lindholm w “Dobrym opiekunie” próbuje wyjść z tego schematu.Tworzy film niebywale humanistyczny, nie odbiera mrocznej postaci człowieczeństwa. To obraz pełen empatii, ale nie uwielbienia.

Przeczytaj także: Bros

Dobry opiekun” to oparta na faktach opowieść o Amy (Jessica Chastain), które przyszło pracować z Charliem Cullenem (Eddie Redmayne). Pozornie sprawny, pełen empatii i zrozumienia mężczyzna został skazany na dożywocie za popełnienie 29 morderstw, choć podejrzewa się, że dopuścił się ich a 400. Cichy i spokojny, dobry przyjaciel po cichu stał się wysłannikiem śmierci. Lindholm nie czyni go głównym bohaterem swojej historii, lecz przygląda się nieudolności systemu, który odsyłał go od szpitala do szpitala, przyzwalające na ciągłe popełnianie zbrodni. W centrum stawia samotną matkę, która ryzykując swoją pracę, zdecydowała się pomóc śledczym i doprowadziła do aresztowania Cullena. 

Historia Charliego Cullena mrozi krew w żyłach i z pewnością mogłaby zostać pokazana jako trzymający w napięciu thriller. Lindholm nie idzie w tym kierunku. Skupia się emocjach bohaterów. To raczej kameralny dramat, w którym wielkim złym są korporacje zamiatające przez lata pod dywan niewygodny problem. Nie znaczy to wcale, że duński reżyser nie pokazuje demonicznej twarzy “dobrego opiekuna”. Potrafi znaleźć balans między jego dwoma osobowościami, a chwile wypełnione mroczną tajemnicą uderzają podwójnie. 

Przeczytaj także: The Woman King

“Dobry opiekun” zyskuje wiele za sprawą fenomenalnym rolą Jessiki Chastain i Eddiego Redmayne’a. Amerykańska aktorka już niejednokrotnie pokazała, że potrafi tworzyć złożone postaci, które nie wpadają w koleiny prostych rozwiązań. Jej Amy to samotna matka, która zmaga się z poważnym schorzeniem serca. Choć pracuje w szpitalu, nie posiada ubezpieczenia zdrowotnego, więc robi wszystko, by utrzymać pracę, zarabiać i spędzać czas z dziećmi. Nie narzeka. Bierze los w swoje ręce i stawia czoła wyzwaniom. Charlie jest promykiem na jej drodze. Kiedy pojawia się na oddziale, pomaga jej w cięższych pracach, zaprzyjaźnia się z jej córkami. Eddie Redmayne, który w moich oczach zbyt często oddaje się aktorskim szarżom, potrafi wyważyć dwoistą naturę swojego bohatera. Wprowadza pewne tiki i pełne dziwnej energii spojrzenia, ale nie pozwala, by przejęły one kontrolę nad całą kreacją. 

Lindholm tworzy politycznie zaangażowaną opowieść i poruszający dramat społeczny, który mocno dopełnia wdzierająca się pod skórę muzyka Biosphere. To kino, które nie jest idealne. Nie zachwyca pomysłowością czy innowacyjnym wykonaniem. Prosta historia, która może chwytać za serce.

daję 6 łapek!

Related Posts

Wyrzutkowie, tajemnicze postaci, które nie odnajdują się w ramach społecznych i wyjątkowi...

Samotne rodzicielstwo jest wyzwaniem. To fakt, który nie podlega żadnej polemice. Na pełny etat...

Jacek Lusiński w Carte Blanche pokazał, że potrafi tworzyć poruszające i pełne empatii kino...

Leave a Reply