O miłości i szacunku w powściągliwy i pełen czułości sposób opowiada Maryam Touzani w Turkusowej sukience. Historia osadzona w marokańskim miasteczku nie bawi się celebracją egzotyki, zagubienia bohaterów czy bólu odchodzenia. To kino akceptacji, które subtelnie oplata złotą nicią zrozumienia.

Turkusowa sukienka: Kino pełne czułości

Halim (Saleh Bakri) jest jedyny i wyjątkowy ze względu na zawód, jaki uprawia. Jego fach powoli przechodzi do przeszłości, gdy konsumpcjonizm przejmuje kontrolę, liczy się tempo a nie unikatowa jakość. Mężczyzna ceni jednak w sobie umiejętności skupienia i celebracji procesu twórczego. Jako krawiec, który ręcznie wyszywa złote wzory na pięknych sukniach, nie zamierza ugiąć się pod naporem konsumenckich oczekiwań. Zdaje się w ten sposób wyrażać swoją wrażliwą duszę, która została zamknięta w społecznych konwenansach. Nie popada jednak w cierpiętnicze tony i z godnością kroczy przez życie, ukrywając swoje prawdziwe pragnienia. Mąż pewnej siebie i zdecydowanej żony (Lubna Azabal) tylko w ukryciu spotyka się z mężczyznami i tęsknie spogląda w stronę nowego asystenta, Youssefa (Ayoub Missioui).

Turkusowa sukienka to kontemplacyjna opowieść o trójkącie miłosnym. Halim ożenił z Miną, ale od zawsze wiedział, że podobają mu się mężczyźni. Próbował stłumić swoje pragnienia, lecz nie zawsze mu się to udawało. Kiedy w jego sklepie pojawia się Youssef, serce zaczyna mu szybciej bić. Nie zamierza jednak opuszczać swojej partnerki. Chorująca na raka kobieta domyśla się prawdy o Halimie, ale nie chce go demaskować czy robić mu wyrzutów. Ich związek opiera się na szacunku, poczuciu bezpieczeństwa i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Relacja pełna ciepła i akceptacji daje przestrzeń na prawdziwe uczucie. 

Przeczytaj także: Bękart

Touzani pokazuje skomplikowane międzyludzkie relacje. Nie ocenia swoich bohaterów, którzy nie zawsze są krystaliczni. Widzi ich wady, ale z uwagą celebruje zalety. Turkusowa sukienka to poruszająca lekcja o godności. Reżyserka pokazuje, jak z godnością kochać, pracować, troszczyć się o drugiego człowieka i odchodzić z tego świata. Prawdziwa emocjonalna bomba, która potrafi chwytać za gardło. Ten film to celebracja człowieka i tego, co w nim najlepsze.

daję 7 łapek!

Related Posts

Alex Garland zabiera nas w centrum wojennego piekła niczym na rodzinną przejażdżkę na piknik....

Opowieść body positive skonstruowana na podstawie prawdziwej historii z lat 70. XIX w. ma w sobie...

Z oczekiwaniami wiążą się rozczarowania. Czerwone maki Krzysztofa Łukaszewicza miały szansę być...

One Comment
  1. Dla mnie nie było to az tak oczywiste,bo jej przedwcześnie więdnące/malejące/ ciało było dla mnie właśnie wyrazem odrzucenia ,które sama sobie zgotowała w imię trwania związku.Miłosc jest cielesna,niestety,a związku mężczyzny i kobiety nie polega na zakładaniu bielizny,choć również,ale na pożadaniu,dzięki któremu ktoś czuje sie wyjątkowy i piekny.Brakło mi tutaj pogłębienia tego tematu.

Leave a Reply