Nie jest łatwo pisać o filmach Wojciecha Smarzowskiego. Reżyser potrafi uderzać w czułe strony, chwytać za gardło i rozpędzać prawdziwą karuzelę emocji. Wesele jest kinem kompletnym i spełnionym, które nie bierze jeńców. Obnaża polski antysemityzm, rasizm i homofobię. Boleśnie punktuje nasze zaszłości i prowadzi do smutnych wniosków, że nie odrobiliśmy lekcji historii.

Przeczytaj także: Kler

Zabawowy ton, który wybrzmiewał w zwiastunach, dość szybko niknie. Emocje grzęzną w gardle, a dreszcze przerażenia przebiega po plecach. Wojciech Smarzowski przez historię opowiada o współczesności i robi to dosadnie i boleśnie. Niczym Stanisław Wyspiański zaprasza nas na wesele, na którym do głosu dochodzą narodowe demony, niewypowiedziane lęki i skrajne poglądy. W tle rozbrzmiewa disco polo, ale nikomu tak naprawdę nie jest wesoło. Panna młoda w ciąży, pan młody zapatrzony w lukratywne propozycje teścia, ojciec zadłużony po uszy, a matka w letargu, w którym przetrwała całe życie. Tylko w dziadku tli się nutka altruizmu. 

Antoni Wilk (Ryszard Ronczewski), nestor rodu, staje się łącznikiem między dwoma światami. To jego śladem podążamy po wojennych łomżyńskich uliczkach, gdzie mocy nabiera ideologia narodowa, ścierają się różne frakcje polityczne, a naziści podburzają Polaków do agresji wobec Żydów. Smarzowski oczami młodego Antoniego (Mateusz Więcławek) pokazuje nam świat pełen skrajności i radykalnych poglądów, w którym dochodzi do pogromu mniejszości żydowskiej. W bezlitosnym świecie młody chłopak jawi się niczym romantyk na wymarciu, który w imię miłości jest gotowy do wielkich rzeczy. Zresztą uczucie odgrywa w tej rzeczywistości wielką rolę. Antoni decyduje się wyciągnąć pomocną dłoń ze względu na młodą Żydówkę, w której się zakochał.

Przeczytaj także: Wołyń

Weselu w dosłowny sposób przenikają się dwa światy. W pałacyku, gdzie odbywa się wesele Kaśki (Michalina Łabacz) i Janka (Przemysław Przestrzelski), między gośćmi weselnymi przechadzając się niemieccy żołnierze, radzieccy oficerowie czy polscy chłopi. Połączenie tych dwóch rzeczywistości w nieoczywisty sposób dodaje całości mistycznego wymiaru, podkreślając nierozerwalny związek przeszłości z teraźniejszością. Reżyser Róży ze smutkiem i grozą spogląda na współczesny świat, gdzie nadal gości mowa nienawiści, agresja i poczucie wyższości wobec inności. Stawia dosadną diagnozę naszego społeczeństwa powielającego błędy swoich przodków, egoistycznie skupiając się na „ja” i „moje” w oderwaniu od empatii, szacunku czy zrozumienia. 

Smarzowski tworzy film bardzo pojemny w tematy i znaczenia. Porusza maestrią wykonania i przemyślaną formą. Jest przy tym boleśnie dosadny w budowaniu porównań i nawiązań. Choć nie wyrzuca wszystkiego kawa na ławę, trudno przejść obojętnie wobec obrazów, które nam pokazuje. Uderza zestawienie dwóch kazań głoszonych przez księży (jedno z lat 30. ubiegłego wieku, drugie współczesne), które dość jednoznacznie określają wroga narodu. W pierwszym przypadku źródłem nieszczęścia są Żydzi, w drugim społeczność LGBT. Nie można być obojętnym wobec odwołań do Holocaustu zwierząt czy przedmiotowego traktowania ludzi. W Weselu patrzymy na społeczność pełną egocentryków zatopionych we własnym smutku i nienawiści.

Wesele jest filmem bolesnym i potrzebnym. Smarzowski od lat świetnie punktuje naszą rzeczywistość, sprawnie odwołując się do historii. Nie ucieka od trudnych tematów, które nie wszystkim są na rękę. Tworzy dzieło kipiące od emocji i chwytające za gardło, które jeszcze długo po seansie pozostawia w rozedrganiu. To twórca spełniony i dojrzały, pełen przemyśleń i otwartego patrzenia na świat. Jego Wesele pokazuje, jak wiele wciąż łączy nas z przeszłością. Szkoda, że nie potrafimy wyciągać wniosków, a raczej odwracamy wzrok od niewygodnych spraw. 

daję 8 łapek!

Related Posts

Rozpadające się budynki, gruz i kurz wypełniający otoczenie i górująca nad tym wszystkim kula...

Medale, dyplomy i odznaczenia są dla przedsiębiorcy na wagę złota. Blanco (Javier Bardem), szef...

Zmarnowany potencjał – tyle przychodzi do głowy po seansie Dom Gucci. Ridley Scott w modowej...

Leave a Reply