„Pętla”, reż. Seon-ho Jo (2016)


 – daję 7 łapek!

Zawsze zajmuje mi chwilę przyzwyczajenie się do tego, że koreańskie kino rozrywkowe rządzi się swoimi prawami. Ale kiedy już zaakceptuję nietypowy dla mojego słowiańskiego ucha akcent, wszechobecną technologię, jaskrawe barwy i przerysowane postaci nachalnie kreślące relacje wpisujące się w schemat – zaczynam cieszyć się seansem.

Kadr z filmu „Pętla”.





Pierwsze minuty wskazują na lekką obyczajówkę. „Pętlę” dobrze się ogląda. Niewiele wnoszące dialogi, odrobina humoru, przyjemna muzyczka i oczywiście smartfon w każdej koreańskiej ręce.

Znany lekarz podróżuje służbowo wraz ze swoim asystentem. Raz po raz nerwowo zerka na komórkę, ponieważ dziś są urodziny jego nastoletniej córki, która – obrażona z powodu wyjazdu taty – nie odpowiada na jego wiadomości. Wracając do domu Joon-yeong (Myeong-min Kim) odlicza minuty do spotkania z charakterną latoroślą. Samochód jakby sam się prowadził, pani pobierająca opłatę na autostradzie jest nadzwyczaj miła, nawet postój na czerwonym świetle nie jest w stanie zdjąć uśmiechu z twarzy mężczyzny. Ale sielankowy nastrój trwa tylko przez chwilę…

Kadr z filmu „Pętla”.

Kiedy Joon-yeong zauważa, że na drodze miał miejsce wypadek – waha się pomiędzy wypełnieniem obowiązku lekarza i obowiązku ojca. Spogląda na zegarek: obiecał, że będzie u córki 10 minut temu. Wysiada jednak z auta i biegnie do poszkodowanego kierowcy. Udziela mu pierwszej pomocy, czekając na wezwaną wcześniej karetkę. Oddaje rannego w ręce ekipy przybyłej ze szpitala i napomyka, że widział także innego poszkodowanego na chodniku, ale tego nie sprawdził. Ze spokojnym sumieniem zamierza kontynuować swoją podróż do dziecka.

Nim zdążył wsiąść do samochodu, dzwoni do niego córka. W słuchawce słychać jednak głos obcego mężczyzny. „Był wypadek” – rozbrzmiewa z różnych stron, niczym echo. „Zdarzył się wypadek…” – Joon-yeong słyszy głos dobiegający z telefonu i zza jego pleców. Na chodniku widzi leżące ciało własnej córki…





Po opisanych powyżej dziesięciu minutach filmu znajdujemy się z powrotem w początkowym momencie. Joon-yeong po raz kolejny budzi się w samolocie, proszony przez stewardessę o autograf. Ratuje chłopca, który zakrztusił się cukierkiem, bierze udział w konferencji prasowej i jedzie na spotkanie z córką…

Napięcie spada, bo spodziewamy się, że koreańskie wydanie „Dnia Świstaka” zaprezentuje nam serię powtarzających się bliźniaczych sekwencji zdarzeń. Nic mylnego! Gdy Joon-yeong orientuje się, że nie tylko on przeżywa koszmar utraty ukochanej osoby raz po raz w nieskończoność – robi się naprawdę ciekawie!

Kadr z filmu „Pętla”.

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Twój drobny ruch może zrujnować czyjeś życie – niczym efekt motyla. Ale czy można powstrzymać „przeznaczenie”? Trzy splatające się historie. Pętla zagadek, poszlak i możliwych rozwiązań. Czy bohaterowie wyjdą na prostą?

„Pętla” to po trosze thriller i dramat. Zadowalające kino rozrywkowe, ale też źródło pytań o moralność, granice usprawiedliwienia dla występku, pojęcie względnej sprawiedliwości. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, kiedy zaczynamy kibicować „temu złemu”…


Zapraszamy do śledzenia nas na Facebooku i Instagramie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *