Brutalność, agresja i impulsywne zaspokajanie popędów dominują w świecie Wojciecha Smarzowskiego. Krzyk przykrywa subtelności ludzkich relacji, aby uwypuklić zwierzęcą i instynktowną naturę człowieka, który, skupiony na własnych potrzebach, przestaje troszczyć się o drugą istotę.

domzly

 Seks nie przynosi miłosnego spełnienia, nie towarzyszy mu erotyczna fascynacja, ciche zaloty i ulotne spojrzenia, lecz mechaniczne ruchy zaspakajające pożądanie. To męski świat kobiecego uprzedmiotowienia w braku subtelności i delikatności, gdzie przerysowanie i wyolbrzymienie zwraca uwagę na grzechy główne. Tutaj seks zostaje sprowadzony do biologicznej formy zwierzęcego popędu.

Wojciech Smarzowski prezentuje rzeczywistość z męskiego punktu widzenia, tworząc plejadę grzesznych postaci napędzanych impulsami. Jego bohaterowie w nadmiarze spożywają alkohol, a wtedy do głosu dochodzą popędy, które nie są hamowane racjonalnym myśleniem. Moralne rozpasanie mieszkańców Polski B widać już w „Małżowinie”,  filmowym debiucie, gdzie  sąsiedzi z naprzeciwka zachowują się „zupełnie jak zwierzęta”. Hermetyczny świat M. wypełniony jest alkoholem i głośnymi odgłosami miłości zza ściany. On sam nie unika przelotnych kontaktów z prostytutkami, które stają się „samotniczą inspiracją” dla pisarza. Również w „Weselu” mężczyźni zachęceni zabawami z erotycznym podtekstem i alkoholem, dają ujście swoim żądzom. Dostawca samochodu, jak i Wojnar (Marian Dziędziel) wykorzystują kobiety na szybkie „pukanie” na boku. Seks traktują jako formę relaksu w świecie, w którym, według matki panny młodej, „miłość nie jest najważniejsza”. Reżyser nie zmienia tej perspektywy w „Drogówce”, gdzie policjanci korzystają z usług tirówek, aby zaspokoić swoje potrzeby w przerwie pracy. Tylko raz zostaje zachwiana ta męska perspektywa, kiedy Bożena Dziabasowa (Kinga Preis) w „Domu złym” inicjuje stosunek płciowy. I choć zaspokaja swoje biologiczne potrzeby, to dużo większą rolę odgrywa poczucie samotności, oczekiwanie bliskości, zrozumienia i współczucia. Jednak dość szybko zostaje sprowadzona na swoje miejsce w świecie męskiej dominacji, gdzie uczucia wyższe zostają zepchnięte na dalszy plan. Środoń (Arkadiusz Jakubik) pozbywa się problemu („dałaś mi dupy, to wypierdalaj”), czyli kobiety, która chce, żeby akt seksualny stał się czymś więcej niż czystą biologią.

Seks w obrazach reżysera jest organiczny i mechaniczny, pozbawiony erotycznej subtelności. Bohaterowie Smarzowskiego uprawiają seks na stole („Małżowina”), w samochodzie („Wesele”, „Drogówka”) czy na oczach innych („Wesele”,” Róża”, „Drogówka”, „Pod Mocnym Aniołem”),obdzierając go z intymności dwojga kochanków. W „Drogówce” to kumpelska rozrywka wypełniona wspólnymi wypadami do burdelu, jak i orgie polityków czy przedsiębiorców, którzy, otoczeni nagimi kobietami, podejmują decyzje i zawiązują sojusze. To również kara i upokorzenie za nieposłuszeństwo wobec męża dosadnie pokazane w pijackiej melinie („Pod Mocnym Aniołem”), kiedy mąż gwałci Manię (Kinga Preis). Brutalność jego zachowania zostaje podkreślona obecnością kolegi, który wszystkiemu się przygląda. Przyzwolenie na seks jako akt przemocy jest najbardziej widoczne w „Róży”, kiedy radzieccy żołnierze dopuszczają się gwałtów na mazurskich kobietach. U Smarzowskiego pojawia podła istota rekompensująca swoją słabość przez seksualne zniewolenie drugiego człowieka. Tu nie ma piękna i delikatności, lecz czysta biologia, w której ciało staje się przedmiotem niezbędnym do osiągnięcia celu. Tak jest w „Weselu”, „Domu złym”, „Drogówce” i w „Pod Mocnym Aniołem”, a nawet w „Róży”, gdzie seks w alkoholowych oparach staje się krótkim odreagowaniem. Wojnar w ten sposób rozładowuje napięcie związane z narastającymi kosztami wesela, policjanci z drogówki stres zawodowy, a żołnierze agresję i emocjonalne odrętwienie z powodu wojennych przeżyć.

drogowka

Rzeczywistość w filmach Smarzowkiego jest przerysowana i wyolbrzymiona, a seksualność człowieka wiąże się z bólem i strachem. To zazwyczaj impuls, który kieruje męskim światem. Bogdan Petrycki (Jakubik) w „Drogówce” zdaje się definiować siebie przez swoje podboje. Uzależniony od seksu, „puka” niemal każdą napotkaną kobietę, a wieczorami wraca do żony. Pożądanie przybiera tutaj patologiczną formę, która determinuje jego poczynania, wpędzając go w zawodowe (oskarżenie o gwałt), jak i zdrowotne kłopoty. Jego seksualność prowadzi do zniewolenia, a w rezultacie do upokorzenia. Z drugiej Smarzowski pokazuje męską niezdolność do okazywania uczuć i ich bezradność. W „Drogówce” mężczyźni padają ofiarą społecznego wyobrażenia  samca, ale co najważniejsze, nie przez kobiety, lecz przez innych mężczyzn. Facet staje się macho, który przez podboje seksualne udowadnia swoją siłę, a uczuciowość deprymuje go w oczach kolegów.

Równie ważnym uczuciem, które towarzyszy seksualności jest ból i strach. Kobiety u Smarzowskiego są wykorzystywane („Dom zły”, „Drogówka”, „Pod Mocnym Aniołem”) i gwałcone („Róża”). Uprzedmiotowienie kobiecego ciała dalekie jest od gloryfikacji jego piękna i erotycznego powabu. Naga kobieta staje się prymitywnym obiektem seksualnym czy to w „Małżowinie”, czy w „Drogówce”, kiedy pojawia się na chwilę jako źródło inspiracji, półnaga kelnerka czy przydrożna prostytutka. A jej seksualność zostaje sprowadzona do wulgarnych plakatów gołych bab wypełniających policyjną rzeczywistość. Często jest określana jako „dupa” czy „temat” do załatwienia („Drogówka), co jeszcze wyraźniej odziera ją z prawa do godności. Tym bardziej, że seks staje się „pierdoleniem” na boku, za plecami żony, „dupczeniem” na tylnym siedzeniu czy „ruchaniem”.

Jednak zdarzają się w świecie Smarzowskiego ciche oznaki erotycznego uwielbienia, które najczęściej przejawiają się przez pocałunek. Nieskalane zbliżenie dwójki kochanków nabiera zmysłowego wymiaru z dala od prostej biologii. Ta siła pojawia się między panną młodą a kamerzystą („Wesele”) czy Różą i Tadeuszem („Róża”), kiedy erotyczne napięcie przejawia się w subtelnych gestach i spojrzeniach. Również w „Pod Mocnym Aniołem” Ona przestaje być tylko obiektem pożądania, a staje się ucieleśnieniem piękna miłości. Smarzowski układa ciała kochanków w malarskich pozach naddając aktowi seksualnemu wyższego znaczenia, pewnego połączenia dusz.

podmocnymaniołem

Wojciech Smarzowski nie bawi się w kolorowanie otaczającej nas rzeczywistości. Jego filmy są naturalistyczne, pozbawione erotyzmu w rozumieniu Georges’a Bataille’a jako fenomenu kulturalnego wykraczającego poza postać seksualności, jaką dzielimy ze zwierzętami. Seks jest odarty ze zmysłowości i daleki od czułości, za to pełen impulsywności. I choć w filmach Smarzowskiego sceny przedstawiające stosunek płciowy nie zajmują dużo miejsca (wyjątkiem jest „Drogówka”), to intensywność ludzkich zachowań zapada na dłużej w pamięci, dając wrażenie nadmiaru i przesytu. 

 

Related Posts

Nowe Horyzonty 2024 ruszają już 18 lipca we Wrocławiu. To już 24. edycja tego święta kina, podczas...

Filmowy społecznik nie odwraca wzroku od bolesnych spraw bieżących. Ken Loach od lat przygląda się...

Powiedzieć, że mam trudną relację z filmami Christian Petzolda, to jak nic nie powiedzieć....

Leave a Reply