I tu ponownie pojawia się obsesja, wojeryzm i głęboko skrywana fascynacja. Sąsiadka z naprzeciwka staje się obiektem fascynacji głównej bohaterki. Nie tylko w fizycznym wymiarze, ale przede wszystkim alternatywą psychicznej i emocjonalnej bliskości. Marzena (Marta Nieradkiewicz) reprezentuje wszystko to, czego Renata może pragnąć. Jest młoda, piękna i cały świat stoi przed nią otworem. Choć zmaga się z przegranymi ambicjami (kiedyś została Miss, teraz marzy o modelingu) i samotnością w małżeństwie – mąż pracuje w RFN, dla Renaty jest nadzieją na szczęśliwszą przyszłość.

Renata odczuwa silną fascynację, która napędza ją do działania. Pragnie usidlić dziewczynę – próbuje podstępu, chce wzbudzić litość i zaskarbić sobie jej sympatię. Jej starania wydają się komiczne, momentami pełne desperacji, ale Wasilewski potrafi wydobyć z nich smutną prawdę o samotności i poszukiwaniu akceptacji.



W „Zjednoczonych Stanach Miłości” w przeciwieństwie do „W ukryciu” cielesność nie służy do erotycznej przyjemności. To droga do świadomości i zrozumienia własnej tożsamości. Jej odkrycie przejawia się w zrzuceniu ubrań przez Renatę i rozkoszowaniu się cielesną wolnością.

„Zjednoczone Stany Miłości” dzieli od filmu Jana Kidawy – Błońskiego kilka lat, ale wciąż tkwimy w tym samym punkcie zachowawczej seksualnej opowieści. Wasilewski opowiada o innej rzeczywistości, ale status quo pozostaje ten sam – lepiej pozostać w ukryciu. Lesbijka zostaje odmalowana jako nieco dziwna ekscentryczka (mieszkanie pełne kwiatów i ptaków), która musi się pogodzić z własnym losem. I choć Renata stara się zmienić swój świat, wciąż pozostaje zamknięta w czterech ścianach społecznej poprawności.

Szczerość w kobiecym łonie

Nina” Olgi Chajdas nie jest w tym gronie filmem wywrotowym. Pokazuje społeczny problem z akceptacją homoseksualizmu, ale nie wpada w schemat portretowania lesbijek jako wykluczonych i skazanych na brak zrozumienia. Chajdas nie odkrywa tego, co ukryte, lecz wychodzi z mroku czterech ścian prywatnego mieszkania, by opowiedzieć o poznawaniu i akceptowaniu własnej tożsamości. Patrzymy na dojrzewanie do samoświadomości, która pozwoli uciec ze sztywnych norm narzucanych przez matkę, męża, siostrę czy całe społeczeństwo.

Nina

Nina

Główną bohaterką jest Nina (Julia Kijowska) – nauczycielka i żona, która pragnie posiadać dziecko. Spełnienie oczekiwań rodziny doprowadza Ninę do desperackiego działania. Wraz z mężem poznaje młodą dziewczynę Magdę (Eliza Rycembel), która wydaje im się idealną andydatką na surogatkę. Wkrótce okazuje się, że Magda jest lesbijką – kobietą świadomą swoich pragnień, chwytającą chwilę bez żadnych zobowiązań. Nie krępuje ją gorset oczekiwań. Właśnie ta wolność zaczyna fascynować Ninę, dzięki czemu ich relacja staje się coraz bliższa, aż przeobraża się w erotyczne przyciąganie. Seks głównych bohaterek nie jest ozdobnikiem ku uciesze mężczyzn. Pełno w nim emocji, a sam akt stanowi wyzwolenie, daje upust napięciu i pozwala kobietom na budowanie zaufania.

Chajdas przedstawia świat, który zna. „Nina” to jej manifest o zgodzie na życie w zgodzie ze sobą. Zawsze gdzieś znajdą się ludzie, którzy zaakceptują człowieka takim, jaki jest i dadzą mu szczęście. Homoseksualna relacja bohaterek nie jest czymś wstydliwym, ale drogą do spełnienia i szczęścia. Poza tym Chajdas mówi o poczuciu bezpieczeństwa, powinności i szczerości. Wyobcowanie Niny sprawia, że z problemami nie zwraca się do najbliższych, ale samotnie chowa się w ciepłym matczynym łonie z wystawy „Rodzisko” Natalii Bażowskiej. To dzięki bliskości z Magdą powstaje kobieca komuna myśli i współodczuwania – przestrzeń do bycia sobą.

Nina

Nina

„Nina” jest pozbawiona emocjonalnej pruderyjności, a seksualność nie staje się celem samym w sobie. To fizyczna manifestacja uczuć i intencji bohaterek. Choć Nina spotyka się z negatywna reakcją otoczenia (sfrustrowany mąż i konserwatywna siostra), wciąż może liczyć na akceptację. Nie pozostaje ze swoimi uczuciami sama, nie wpada w próżnię i może świadoma swojej tożsamości funkcjonować wśród akceptujących jej wybory ludzi. Takiej możliwości nie otrzymały bohaterki Kidawy – Błońskiego czy Wasilewskiego. Chajdas idzie o krok dalej i z homoseksualnego uczucia nie czyni niebezpiecznej obsesji. Daje wolność ekspresji.

Twórcy polskiego kina niezwykle powoli włączają się w dyskusję o seksualności, akceptacji i tematach LGTB. Pozostaje przy tym zachowawcze, a lesbijski związek wykorzystuje jako środek do opowiedzenia o obsesjach i traumach bohaterek. To historie w większości bez happy endu czy głośnego wychodzenia z szafy. Powoli tworzymy przestrzeń dla homoseksualnych bohaterów, ale wciąż musimy odrobić lekcję, którą Zachód już dawno ma za sobą. Zakazany temat pozostaje na peryferiach polskiego kina.

 

Related Posts

Nowe Horyzonty 2024 ruszają już 18 lipca we Wrocławiu. To już 24. edycja tego święta kina, podczas...

Filmowy społecznik nie odwraca wzroku od bolesnych spraw bieżących. Ken Loach od lat przygląda się...

Powiedzieć, że mam trudną relację z filmami Christian Petzolda, to jak nic nie powiedzieć....

Leave a Reply