– daję 6 łapek!

ArteKino Festival to wyjątkowy festiwal filmowy. Trwa aż miesiąc i odbywa się w całości online. Wystarczy rejestracja, aby uzyskać dostęp do filmów konkursowych. Jednym z nich jest francuski obraz „Smutna piosenka”.

Na 2019 rok przypada 4. edycja tego cyfrowego festiwalu kina europejskiego. Do 31 grudnia na https://www.artekinofestival.com/ można obejrzeć osiem filmów fabularnych i dokumentalnych młodych europejskich twórców, między innymi w polskiej wersji językowej. Widzowie przyznają Nagrodę Publiczności, a każdy oceniający ma szansę na wygranie wycieczki na festiwal filmowy w Locarno w 2020 roku.

Kadr z filmu „Smutna piosenka”.

„Chanson triste” to piękny dokument. Opowiada historię dwojga ludzi, którzy mają artystyczne dusze i talent, więc oprócz wątku politycznego i społecznego, otrzymujemy piękną oprawę muzyczną. Wrażliwość bohaterów i reżyserki szybko udziela się widzowi.

Jednocześnie jednak czegoś w tym filmie brakuje. Sprawia wrażenie niedokończonego, realizowanego w pośpiechu. Zauważamy, że w trakcie nagrań coś poszło nie po myśli twórców – bohaterowie schowali się przed kamerą i trzeba było zmienić koncepcję filmu, na czym ten bardzo ucierpiał.

Elodie Fonnard to młoda francuska sopranistka pochodzenia polskiego. Pamięta o swoich korzeniach, poza tym interesują ją różne kultury. Ma szeroką wiedzę o świecie, śpiewa w wielu językach. Zajmuje się nie tylko sztuką, ale też działalnością charytatywną. Pracuje z potrzebującymi, bezdomnymi, uchodźcami. Czy reżyserka celowo przedstawiła wyidealizowany jej obraz?

Ahmed przybył do Francji z Afganistanu. Sześć miesięcy wędrował przez Turcję, Węgry, Niemcy. Trafił pod opiekę jednego ze stowarzyszeń, pomagających w uzyskaniu statusu uchodźcy. Elodie została jego mentorką.

„Smutna piosenka” to opowieść o przyjaźni Elodie i Ahmeda. Kobieta uczy młodzieńca francuskiego, pomaga w sporządzaniu dokumentacji potrzebnej do otrzymania azylu, wysłuchuje, pociesza i wspiera. Spędzają ze sobą dużo czasu, śpiewają, tańczą.

Elodie jest narratorem obrazu. Od początku wiemy, że Ahmed zniknął przed zakończeniem montażu filmu. Bohaterka opowiada nam o ich wspólnym roku i pokazuje pogłębiającą się relację, zastanawiając się, gdzie chłopak podziewa się teraz. Francuzka ma nadzieję, że przyjaciel będzie miał okazję zobaczyć ten film. Przy okazji wyznaje własne sekrety, którymi nie miała okazji podzielić się wcześniej.

Godzinny dokument zostawia widza z poczuciem niedosytu. Potrzeba mu więcej autentyczności. Uczuć pomiędzy bohaterami bardziej możemy się domyślać niż je zobaczyć. Ukazanie, że niektóre sceny są od początku do końca wyreżyserowane, fragmentarycznie odziera przedstawione emocje z wiarygodności. Niepokoi myśl, że kimkolwiek Ahmed by nie był i jakkolwiek by się nie zachowywał, Louise Narboni i Elodie Fonnard mogły swobodnie opowiedzieć własną wersję historii, przygotowywaną w postprodukcji i do woli manipulować prawdą.

Mimo wszystko obraz wzrusza oraz zaspokaja apetyt na ckliwość i sentymentalizm. Moralizuje w zakresie tolerancji i mówi o sytuacji imigrantów ze Wschodu w Europie. To intrygująca mozaika chwil beztroski i życiowych dramatów.


Zapraszamy do śledzenia nas na Facebooku i Instagramie!

About the Author

Radiowiec, prawnik, podróżnik. Niekoniecznie w takiej kolejności. Nade wszystko: kinomaniak.

Related Posts

daję 7 łapek! Never Rarely Sometimes Always to film o aborcji. Skromny I pozbawiony osądów...

daję 7 łapek! Wstaje, kiedy jest jeszcze ciemno, by jako pierwsza dotrzeć do pracy. Wychodzi,...

 – daję 6 łapek! Kryminał, który ma nie tylko straszyć bryzgającą krwią i ekscytować ulicznymi...

Leave a Reply