AUTOR: Michał Kaczoń, Miesięcznik FILM

Festiwal Filmowy Cannes Anno Domini 2017 dobiega końca. Wraz premierą “You were never really here” Lynn Ramsay członkowie Jury, pod przewodnictwem Pedro Almodovara, są po seansie wszystkich 19 filmów konkursowych. Pora pobawić się więc w zgadywanie, kogo mogą w tym roku nagrodzić najwyższym laurem – Złotą Palmą.

Festiwal w Cannes

Złota Palma powędruje do…

Tegoroczny festiwal nie przyniósł wielkich objawień. Filmy faworytów – Haneke, Lanthimos, Hazanavicius zawiodły nieco oczekiwania. Uznani twórcy pokazali bowiem dzieła, które nie wnoszą nic nowego do ich filmografii. Są nie tylko powtórzeniem pewnych motywów znanych z poprzednich dzieł, ale także nieumiejętnie operują napięciem, przez co zamiast przyciągać uwagę, chwilami nużą.

Cannes 2017

„Happy End”

Faworyt canneńskiej selekcji – Michael Haneke wydaje się w tym wypadku przypadkiem szczególnym. Jego “Happy End” to dzieło dobre i przykuwające uwagę, jednak nie takie, które pozostawia człowieka na bezdechu, jak to miało miejsce przy poprzednich zwycięstwach. To produkcja, która działa trochę na zasadzie “the best of” Hanekego, ale właśnie przez to, że powiela pomysły, obrazowi brakuje świeżości, która sprawiłaby, że człowiek wracałby myślami do tego seansu. Z tego powodu sądzę, że nie ma jednak szans na nagrodę na tegorocznym festiwalu. Chyba, że zadziała zasada: “docenimy sprawdzonego w boju”.

Ze wszystkich prezentowanych w konkursie filmów, tylko kilka jest naprawdę godnych uwagi. Z tego względu moimi faworytami do tegorocznej Złotej Palmy są: “Podwójny kochanek” Francoisa Ozona, “Loveless” Andreja Zwigniencewa, czy “The Beguiled” Sofii Coppoli.

Cannes 2017

„Podwójny kochanek”

Pierwszy tytuł w szczególności wydaje się być godnym pretendentem do Złotej Palmy. Myślę, że wysublimowana perwersyjność obrazu Ozona, kilkakrotnie przypominająca przewrotność zeszłorocznej “Elle” Paula Verhoovena, ma prawdziwe szanse stać się Czarnym Koniem imprezy. “Loveless”, czyli najnowszy film Zwigniencewa również przykuwa uwagę, stając się interesującą przypowieścią o świecie bez miłości. Z tego stanu wynika wiele problemów, czego świadkiem są rodzice, poszukujący zaginionego chłopca. “The Beguiled” to natomiast subtelna historia przemian, jakie zajdą w kilku kobietach w różnym wieku, pod wpływem obecności mężczyzny. Wyczuwalne napięcie między nimi pozwala przyjrzeć się decyzjom bohatrów i zastanowić nad kondycją kobiet.

Cannes 2017

„The beguiled”

Świetnym filmem jest także “The Square” Rubena Ostlunda, które w ciekawy sposób pyta o granice empatii oraz kolektywne reguły naszego społeczeństwa. Sądzę, że film ma szansę na Nagrodę Jury, gdyż reprezentuje odmienne spojrzenie na znane problemy. Uwagi reżysera są bowiem nie tylko celne,ale także szalenie zabawne.

Cannes 2017

„Okja”

Produkcje, które wzbudziły dużo kontrowersji przed pojawieniem się w Pałacu Festiwalowym, czyli wyprodukowane przez Netflixa – “Okja” John-woo Bong i “The Myerowitz Stories (New and Selected)” Baumbacha nie mają moim zdaniem żadnych szans na  jakąkolwiek nagrodę. Nie ma to jednak w najmniejszym stopniu związku z logo Netflixa, które według wielu stanowi policzek w tradycyjne sposoby dystrybucji, które festiwal, taki jak Cannes powinien promować. Chodzi raczej o sam ich poziom. Oba są przyzwoitymi historiami, które dobrze się ogląda, ale nie są na tyle artystyczne czy stylistycznie rozbujane, by przykuć uwagę jury i widza na dłużej. Ich stylistyka czy temat nie uzasadnia znalezienia się w oficjalnej konkursowej selekcji. Świetnie odnalazlyby sie poza konkursem.

Pięknie napisane, pięknie zagrane

Cannes 2017

„120 battaments par minute”

Sądzę także, że trafnym byłoby celowanie w nagrodę za scenariusz dla filmu “120 battaments par minute” Robina Campillo. Ta prawdziwa historia porusza bowiem tematy, które wciąż silnie rezonują w dzisiejszych czasach. Na dodatek, jak pisałem w swojej recenzji, reżyser i scenarzysta doskonale panował nad swoją historią, pojedynczymi scenami zatapiając je w wielu różnorodnych kontekstach. Dobrym scenariuszem może poszczycić się też “The Killing of a sacred deer” Yorgosa Lanthimosa. Sam pomysł wyjściowy jest świetny, zapowiadający pełną napięcia historię. Niestety, w tym wypadku zawiodła realizacja i przełożenie tego, co dobrze wygląda na stronie na to, co dobrze sprawdza się na ekranie.

Cannes aktorek

Nagrody aktorskie są w tym roku trudniejsze do przewidzenia. W kategorii aktorki szansę zdaje się mieć Diane Kruger w „Aus dem nachts” za przejmujący portret kobiety, która musi samodzielnie szukać sprawiedliwości, po tym jak w wyniku ataku terrorystycznego zginęły jej mąż i syn. Kruger pokazuje w filmie całą gamę emocji, które zarażają widza. Świetna jest także Marine Vacth z “Podwójnego kochanka”. Prostymi środkami ogrywa bowiem obsesję oraz utratę psychicznej kontroli swojej bohaterki, która zdaje się być manipulowana przez sytuację, w której się znalazła. Dziewczyna próbuje jednak wciąż trzymać się na powierzchni. Nagroda moglaby trafić też do którejkolwiek z aktorek “The Beguiled”. Wspólnie stworzyły wiarygodny i subtelny portret zmian kobiet w różnym wieku. 

Cannes aktorów

Cannes 2017

„La Redoutable”

Nagroda dla Najlepszego Aktora zdaje się mieć w tym roku wyjątkowo wiele trafnych typów. Poczynając od Claes Banksa, który w “The Square” przeżywa diametalną zmianę pod wpływem nietypowych sytuacji, w których się znalazł. Przez Lusia Garrella, który z dużą dozą ironii wyłapuje manieryzmy Jean-Luca Godarda w “La Redoutable”. Po Roberta Pattinsona, który błyszczy w każdej scenie “Good Time” Braci Safdie. Prezentuje bohatera rozchwianego, a jednak silnie dążącego do określonego celu. Determinacja bohatera i siła jego charakteru wypływa w każdej scenie, a widz nie może oderwać od niego wzroku. Pozostaje jeszcze Jeremie Renier, który w “Podwójnym Kochanku” ma szansę wcielić się w dwóch braci bliźniaków, z których każdy ma dialmetralnie inny temperament. 

Nagroda Jury

Nie obraziłbym się też, gdyby Nagroda Jury trafiła do filmu “Good Time” Braci Safdie. Ta amerykańska wariacja na temat niemieckiej “Victorii”, jak zauważyła znajoma dziennikarka, to obraz, który nie tylko stanowi jedno z najlepszych dokonań Roberta Pattinsona, ale także wyróżnia się na tle homogenicznego stylu większości pozostałych filmów konkursu.

Na zakończenie warto zaznaczy, że biorąc słabszy poziom tegorocznego Festiwalu Filmowego w Cannes, trudno jest przewidzieć wszystkie decyzje Jury. Powyższa wyliczanka stanowi więc moją prywatną listą życzeń między typami, które rzeczywiście mogły utrafić w gusta członków jury. Jaka będzie ta ostateczna decyzja, dowiemy się już w niedzielę wieczorem.

 

 

 

Related Posts

Nowe Horyzonty 2024 ruszają już 18 lipca we Wrocławiu. To już 24. edycja tego święta kina, podczas...

Filmowy społecznik nie odwraca wzroku od bolesnych spraw bieżących. Ken Loach od lat przygląda się...

Powiedzieć, że mam trudną relację z filmami Christian Petzolda, to jak nic nie powiedzieć....

Leave a Reply