„Przełęcz ocalonych”, reż. Mel Gibson (2016)


8– daję 8 łapek!

Pierwsze sceny to wybuchy, pył, płomienie, krew – śmierć. Od razu bije nas po oczach iście hollywoodzki styl. Czeka nas powtórka z „Szeregowca Ryana”, „Furii”, „Helikoptera w ogniu”, „Byliśmy żołnierzami”? I tak, i nie.

Przelecz ocalonych Mel Gibson recenzja

„Przełęcz ocalonych” jest inspirowana rzeczywistą bitwą o Okinawę z 1945 roku. Głównego bohatera, Desmonda Thomasa Dossa, poznajemy 16 lat wcześniej w Wirginii. Inaczej niż w większości filmów wojennych, background rysowany jest bardzo długo i na bezpośrednią walkę będzie trzeba poczekać.

Małego Dossa wszędzie pełno. Obserwujemy jego zabawy z bratem, ciesząc oko zachwycającym pięknem otaczającej chłopców przyrody. Dziecięca beztroska raz po raz naznaczona jest goryczą alkoholizmu i awanturnictwa głowy rodziny. Matka wzdycha: „Szkoda, że nie widziałeś ojca, kiedy go poznałam – przed wojną…”.

Wojna. Ona zmienia wszystko. 15 lat później weteran Tom Doss nie może się pogodzić z tym, że obaj jego synowie także chcą się zaciągnąć. Nie potrafi wytłumaczyć im, że powinni uczyć się na jego błędach. Na podekscytowanych wizją przysłużenia się ojczyźnie chłopcach nie robią wrażenia wskazywane przez ojca nagrobki jego przyjaciół.

Kadr z filmu "Przełęcz ocalonych".

Kadr z filmu „Przełęcz ocalonych”.

Desmond (świetny Andrew Garfield) jest obdżektorem. Z powodów religijnych (i nie tylko) odmawia chociażby dotknięcia broni. Nie chce odbierać życia. Pragnie służyć w armii, ale wyłącznie jako sanitariusz. „Co w tym złego, że w świecie, w którym wszystko się wali – ja będę próbował coś poskładać?”.

Część społeczno-polityczna filmu była dla mnie bardziej zadziwiająca niż ta batalistyczna. Primo – dlaczego to dla Desmonda takie ważne? Wie, że grozi mu więzienie za niewykonywanie rozkazów. Nie może odpuścić i odbyć szkolenia z bronią?

Secundo – w najmniejszym stopniu nie ustąpią także wojskowi? Przepis jest ważniejszy od człowieka. Tacy są wszyscy ważni i mądrzy w swoich przyozdobionych licznymi odznaczeniami mundurach, a zachowują się jak ślepcy. Postępowanie prowadzone przeciw Dossowi to polowanie na czarownice. Szanuje się jego prawo do odmowy stosowania przemocy, ale do odmowy wykonania rozkazu stosowania przemocy już nie – absurd.

Kadr z filmu "Przełęcz ocalonych".

Kadr z filmu „Przełęcz ocalonych”.

Kiedy już zwątpiłam w Mela, zbyt długo obserwując słowne przepychanki, na ekranie – w idealnym momencie – rozpoczęła się krwawa jatka. Efekty specjalne, zdjęcia, montaż – na szóstkę! Podczas gdy w wielu filmach taka maksymalnie efektowna walka stanowi pięciominutową epicką scenę – Gibson serwuje nam bestialstwo wojny w ten sposób, że widok kolejnych rozrywanych ciał zaczyna boleć widza, szkli oczy, budzi poczucie beznadziei i wywołuje mdłości. Niech to się wreszcie skończy!

Techniczny majstersztyk, wzruszająca historia, hollywoodzka gra na emocjach widza, zgrabne wyważenie dramaturgii i humoru – recepta na sukces mainstreamowego filmu została zrealizowana bezbłędnie. Wypatrujcie też rozbrajającej niespodzianki od reżysera w końcowych sekwencjach produkcji!

Desmond Doss i jego żona Dorothy Doss.

Desmond Doss i jego żona Dorothy Doss.

Moje wrażenia po seansie „Przełęczy ocalonych” stanowią niejako kalkę tych, które ogarniały mnie po obejrzeniu naszej polskiej „Karbali”. Zeszłoroczny dramat wojenny Krzysztofa Łukaszewicza zdawał się mieć w sobie dużo z produktów Krainy Marzeń. Zbyt pompatyczny, gloryfikujący postacie. Przedstawił jako bohatera żołnierza, który chwilę wcześniej miał stanąć przed sądem wojennym z powodu tchórzostwa.

Choć wiedziałam, że film oparty jest na faktach – byłam pewna, że te przepiękne wątki są ubarwiającą scenariusz fikcją. Jakież było moje zdziwienie, kiedy reżyser potwierdził ich autentyczność…

Z historią Desmonda Dossa jest podobnie. Nie chcemy wierzyć w jego heroiczne wyczyny, a jednak to, co widzimy na ekranie – choć ubrane w efekty specjalne i ckliwą muzykę – jest odzwierciedleniem prawdziwych wydarzeń sprzed lat.


Śledź nas na Facebooku i Instagramie – zapraszamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *