„Z perspektywy Paryża”, reż. Jean-Paul Civeyrac (2017)


 – daję 7 łapek!

Czarne chmury zawisły nad romantycznym związkiem Lucie i Etienne. Chłopak szykuje się do przeprowadzki. Rozpocznie wymarzone studia na słynnej Sorbonie. Lucie (Diane Rouxel) rozpacza niczym w greckiej tragedii, kreśląc najsmutniejsze scenariusze. W Paryżu Etienne (Andranic Manet) na pewno szybko o niej zapomni i znajdzie sobie inną. Jednak największą fascynacją studenta reżyserii filmowej będzie oczywiście kinematografia.

Kadr z filmu „Z perspektywy Paryża”.





Film przedstawia studenckie życie Etienne. Absolutnie jednak nie takie, jakie można sobie w pierwszym momencie wyobrazić w reakcji na słowa „studenckie życie”. To wielkie dyskusje, głębokie refleksje, filozoficzne dysputy. Sprzyja im konwencja czarno-białego obrazu. Wszechobecny dym papierosów i lejący się alkohol miesza się z niemal odczuwalną wonią ekscytacji bohaterów, wypowiadających swoje górnolotne idee.

Pośród plastikowej sieczki, której nie brakuje we współczesnej sztuce, Civeyrac serwuje nam edukacyjne kino o kinie. Poprzez dialogi na studenckich domówkach, w salach wykładowych czy na korytarzach uniwersytetu – chłoniemy zagadnienia, których na sorbońskiej uczelni uczą studentów reżyserii. To przypominanie wielkich i szanowanych twórców, ale też kwestionowanie ich idei i sposobu pracy.

Kadr z filmu „Z perspektywy Paryża”.

Czasami dialogi galopują za daleko i granica między ważną lekcją a pseudointeligentnym bełkotem staje się bardzo cienka. Podyskutujemy jednak z bohaterami zarówno o kinie czy muzyce, jak i na inne tematy, chociażby szeroko omawiany w filmie problem tragicznych warunków w obozach dla uchodźców.

„Z perspektywy Paryża” to obraz wielowymiarowy. Mnogość tematów czyni go interesującym, a jednocześnie rozbieżność wątków nie szkodzi spójności produkcji.





Widzimy na ekranie spełnienie złych wróżb Lucie – Etienne dopuszcza się zdrady i jeszcze ma czelność rozprawiać ze swoją współlokatorką Valentiną (Jenna Thiam) o istocie zdrady i wierności. Niemniej większy wpływ niż kochanki, wywierają na Etienne jego koledzy. Wciąż niedoceniany Jean-Noël (Gonzague Van Bervesseles) jest nietuzinkowym wsparciem w każdej sytuacji, z kolei Mathiasem (Corentin Fila) Etienne jest niebezpiecznie zafascynowany.

Główny bohater obraca się między silnymi ludźmi. To charakterne kobiety i mężczyźni o intrygującym życiorysie. Pretensjonalny Etienne zdaje się rozmywać w tym bogatym towarzystwie. Od początku do końca jest dla mnie nijaki. Stara się czerpać od nietuzinkowych znajomych, ale tak naprawdę nie wnosi nic od siebie. Jego aktywność kończy się na komentowaniu otaczającej go rzeczywistości, ale nawet w tych komentarzach nie jest oryginalny i bystry. Niczego nie kreuje. Najlepiej wychodzi mu użalanie się nad sobą.

Kadr z filmu „Z perspektywy Paryża”.

„Z perspektywy Paryża” to film o sensie życia. Albo bezsensie. Z przerażeniem odkrywamy, że już młody człowiek może być niesamowicie zmęczony życiem. Młoda osoba może być tak sfrustrowana, żeby odtrącić najbliższych, zatracić się w używkach czy nawet odebrać sobie owe męczące życie.


Zapraszamy do śledzenia nas na Facebooku i Instagramie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *