Najpiękniejsze rzeczy rodzą się z pasji. I choć nie sposób odnieść sukcesu bez ciężkiej pracy, pozyskania kapitału, merytorycznego przygotowania i odrobiny szczęścia – za lwią część magii Solanina odpowiadają właśnie zapał i poświęcenie organizatorów, którym przewodzą Konrad Paszkowski i Grzegorz Potęga.

Organizatorzy i wolontariusze na gali zamknięcia 10. edycji Solanin Film Festiwal, fot. Martyna Janas





10. Solanin Film Festiwal – sól Ziemi Lubuskiej!


Solanin Film Festiwal dosolił już po raz dziesiąty. Na gali otwarcia nie brakowało słów uznania dla organizatorów – ze strony reprezentantów władz miasta i regionu oraz ludzi kultury. Goście festiwalu cenią sobie obecność na Solaninie nie tylko ze względu na przeglądy kina offowego i niezależnego na wysokim poziomie, ale też wspaniałą atmosferę, która od lat panuje w salach projekcyjnych i podczas wydarzeń towarzyszących.



Podczas gali otwierającej nowosolskie święto kina zaprezentowano film, podsumowujący lata działalności Solanizatorów. Zatem jubileuszowa odsłona festiwalu już od pierwszych momentów bogata była we wzruszenia i salwy śmiechu.



Wspomniane pochwały nie były rzucane na wyrost. Dzień po dniu twórcy Solaniana udowadniali, że festiwal jest wart swej renomy. A przewodziło im dobrze znane już hasło: Koniec pieprzenia w kinie – czas dosolić!



Głównym punktem festiwalu jest konkurs kina offowego i niezależnego. W tym roku do organizatorów wpłynęło 201 zgłoszeń. Spośród nich wybrano 30 filmów, które walczyły o nagrody. To debiuty lub kolejne produkcje reżyserów, mogących cieszyć się już pewnym dorobkiem artystycznym. Prace dyplomowe studentów reżyserii, obrazy realizowane w ramach stypendiów lokalnych, filmy półprofesjonalne lub zupełnie amatorskie. Produkcje współfinansowane i takie, których budżet ograniczał się do sumy, którą byli w stanie wyłożyć reżyser i operator. Długie i krótkie metraże. Zabawne i przygnębiające – ale zawsze poruszające.



Jury w składzie Urszula Grabowska, Aleksander Pietrzak, Mirosław Zbrojewicz, Michał Żurawski i Wojciech Wojda miało niełatwe zadanie do wykonania. Ostatecznie nagrodzono 8 produkcji.


Jury i dyrekcja podczas gali rozdania nagród, fot. Martyna Janas.


FILMY NAGRODZONE


  • Grand Prix: Over the Limit, reż. Marta Prus
    Reżyserka po raz kolejny obudziła we mnie skrajne emocje. Tym razem więcej tych pozytywnych. Udowodniła, że dysponuje solidnym warsztatem, a przy tym oczarowała widzów niesamowitą historią rosyjskiej gimnastyczki Margarity Mamun. „Over the Limit” to absolutny must see o silnej, pokornej i pięknej kobiecie. I pięknym sportowcu. Scenariusz mógłby być od A do Z wykreowaną jedynie na bazie wyobraźni twórców fabułą. A jednak to wszystko zdarzyło się naprawdę.



  • Kino Offowe – Najlepszy dokument: Obcy na mojej kanapie, reż. Grzegorz Brzozowski
    Couchsurfing to międzynarodowa witryna internetowa, za pośrednictwem której można uzyskać darmowy nocleg u nieznajomych. Niemalże w każdym miejscu na świecie znajdą się dobrzy ludzie, którzy zaoferują przejezdnym miejsce na kanapie w salonie. Własne doświadczenia couchsurfingowe wspominam z dreszczykiem ekscytacji. Obserwowanie interakcji między tak różnymi od siebie nawzajem gospodarzami a gośćmi, ukazanych w dokumencie Brzozowskiego rodzi uśmiech na twarzy i budzi wiele refleksji.
  • Kino Offowe – Najlepsza fabuła: Okna, okna reż. Wojciech Solarz
    Obraz otwiera się niestandardowo, mianowicie: kilka razy. Raz po raz coś na planie się nie zgadza i słyszany z offu głos reżysera zniecierpliwiony wykrzykuje, że film należy zacząć od nowa. Sebastian Stankiewicz pojawia się w kadrze – za każdym razem korzystając z innego środka transportu i ucharakteryzowany na inną epokę. Ostatecznie okazuje się, że jego postać ma być tylko pretekstem do opowiedzenia zupełnie innej historii… Wojciech Solarz stosuje lekką narrację i nie szczędzi widzom humoru, a jednak „Okna, okna” wnoszą coś więcej niż łatwy żart.
  • Kino Offowe – Wyróżnienie: Między nami, reż. Maciej Miller
    Twórcy dokumentu odzierają się z prywatności, dopuszczając widza do obserwacji szczególnego momentu w ich życiu. Spodziewają się dziecka. Ale właśnie postanowili się rozstać. Już się nie kochają i nie chcą razem wychowywać potomka. Oddadzą go do adopcji. Podczas gdy zazwyczaj oczekiwaniu na dziecko towarzyszy ekscytacja i radość, tutaj dusimy się w negatywnych emocjach. To okropne. Ten film bardzo mnie poruszył i wycisnął łzy.




  • Kino Offowe – Wyróżnienie: Sweet Home Czyżewo, reż. Jakub Radej
    Marcin niespodziewanie pojawia się w rodzinnej miejscowości. Ostatnie trzy lata spędził w Stanach Zjednoczonych. Wielki świat porzuca na rzecz małego Czyżewa. Ma pomysł na biznes i trochę odłożonej gotówki. Pierwszą osobą, z którą pragnie się podzielić swoimi planami jest Krysia. Dziewczyna promienieje na widok Marcina, młodzi nie mają jednak wiele czasu na rozmowę. Ponownie spotykają się wieczorem na domówce. Chłopak nie ukrywa uczuć, które wciąż żywi do Krysi. Jednak Jakub Radej nie wydaje się być zwolennikiem happy endów…
  • Kino Offowe – Wyróżnienie: Niebo bez gwiazd, reż. Katarzyna Dąbkowska-Kułacz
    Robert stopniowo traci wzrok. Jeszcze cztery lata temu był w stanie czytać książki. Teraz wszystko co widzi, to niewyraźne cienie, wyróżniające się na jaśniejszym tle. Nie traci jednak pogody ducha. Stara się czerpać z życia – zwłaszcza, że jest uważnie obserwowany. Przez kogoś, kto mu ufa, kto go podziwia, kto bierze z niego przykład. Kilkuletni synek staje się jego oczami. Uczą siebie nawzajem. Gabryś przewodzi tacie na jezdni, a tata stara się jak najlepiej wprowadzić ukochanego jedynaka w życie.
  • Kino Niezależne – Najlepszy film: Syzyfy, reż. Jan Gruszka
    „Syzyfy” to krótki skecz, który cieszy bezpretensjonalnością i naturalnością. Bawi – i o to chodzi! Poniżej cały film.


  • Konkurs animacji – Najlepsza animacja: Śledziowo, czyli fenomen podlaskiej egzystencji, reż. Agnieszka Waszczeniuk
    Animacja Agnieszki Waszczeniuk została zrealizowana w ramach stypendium artystycznego Prezydenta Miasta Białegostoku. Zdecydowanie może poszczycić się pewnymi walorami edukacyjnymi. Traktuje o podlaskiej kulturze, jak najczęściej puszczając oko do widza.

Z okazji okrągłego jubileuszu festiwalu, postanowiono o uhonorowaniu filmu dziesięciolecia. Jury w składzie Paulina Nodzyńska, Ryszard Jaźwiński i Artur Steciąg wybierało spośród obrazów, które zdobyły Grand Prix w poprzednich edycjach Solanina. Zaszczytny tytuł przypadł zwycięzcy pierwszej odsłony festiwalu: Mama, Tata, Bóg i Szatan, reż. Paweł Jóźwiak-Rodan. Dokument, w którym reżyser obserwuje przez obiektyw swoich skrajnie różnych rodziców – aktywistkę Radia Maryja i antyklerykalnego autora powieści pornograficznych – można obejrzeć tutaj:



Tradycyjnie widzowie mieli okazję spotkać się na Solaninie z ciekawymi osobistościami świata kina. Projekcje specjalne swoją obecnością zaszczycili twórcy, chętnie odpowiadający na pytania publiczności.

Na pierwszy ogień poszedł Mirosław Zbrojewicz, zaraz po seansie kultowej komedii „Chłopaki nie płaczą”. Ekranowy Grucha przyznał, że zupełnie nie rozumie, dlaczego film Lubaszenki zajmuje w świadomości Polaków tak ważne miejsce. Okazało się także, że wiele znamiennych elementów pojawiło się w scenariuszu właściwie z przypadku, np. słynny różowy sweterek. Zbrojewicz, który sypał anegdotami, opowiedział m.in. o aukcjach WOŚP, na których licytujący walczą o reprodukcje owego elementu garderoby.



Michał Żurawski odpowiadał głównie na pytania związane z prezentowanym podczas festiwalu obrazem „Dzikie róże„. Jednym z wątków filmu jest poszukiwanie zagubionego w krzewach tytułowych róż synka głównych bohaterów. Z publiczności padł zarzut wobec partnerującej Żurawskiemu Marty Nieradkiewicz, jakoby była ona niewiarygodna w roli zrozpaczonej matki. Aktor wyznał, że zna uczucie okropnego ścisku w gardle, kiedy choćby na pół minuty straci z oczu swoją latorośl w miejscu publicznym. Być może dlatego odnalazł się we wspomnianej scenie lepiej niż Nieradkiewicz – wtedy jeszcze niemająca dzieci.



Wspomnienie lata” stało się pretekstem do spotkania z Urszulą Grabowską. Aktorka bardzo dużo mówiła o emocjonalności, która unosiła się wokół pary głównych bohaterów. Grabowskiej partnerował w filmie nastoletni Max Jastrzębski, którego talent wywarł na aktorce duże wrażenie. Chłopiec początkowo bardzo wycofany i zamknięty w sobie, stopniowo otwierał się na przyjaźń z Grabowską oraz sumiennie stosował na planie wszystkie wskazówki reżysera.


Urszula Grabowska i Artur Zaborski, fot. Martyna Janas


„Córka trenera” to najnowsza produkcja Natalii i Łukasza Grzegorzków. Dotychczas film miał w Polsce tylko trzy pokazy, a do kin wejdzie 1 marca 2019 roku. Warto czekać! To przede wszystkim obraz o relacjach – uniwersalny względem czasu i miejsca akcji. W dalszej kolejności: także film sportowy. Przedstawienie w produkcji środowiska tenisowego jest wierne rzeczywistości, ponieważ reżyser sam przez lata był jego częścią. Grzegorzek wyznał jednak, że to nie miłość do tenisa przesądziła o nakręceniu „Córki trenera”. Punktem wyjścia było pragnienie zrozumienia własnego ojca, o relacji z którym reżyser trochę widzom opowiedział. Z kolei Natalia Grzegorzek zdradziła, z jakimi wyzwaniami podczas tego przedsięwzięcia zmagała się jako producent. Obawiała się, że dużą część budżetu pochłoną lokacje planu. Szczęśliwie jednak – jak wyznało małżeństwo – wiele drzwi w świecie tenisa otwierało się na hasło „Łukasz Grzegorzek”.



Inny film, który na nowosolskim festiwalu można było obejrzeć przedpremierowo to „Juliusz„. Poseansowe spotkanie z reżyserem było najbardziej merytorycznym spośród wszystkich na Solaninie. Aleksander Pietrzak bardzo szczegółowo opowiadał o pracy nad produkcją. Przybliżył proces powstawania scenariusza – od pierwszej wersji, poprzez burzliwe narady w zespole i burze mózgów, po konsultacje zewnętrzne – wyjaśnił zależność między dostępnym budżetem a komfortem pracy na planie, odkrył przed publicznością techniczne tajemnice dubli i montażu.



Cykl spotkań z ludźmi kina zamknął Adam Woronowicz. Zasiadł w czerwonym fotelu gotowy na nawałnicę pytań po seansie filmu „Pitbull: Ostatni pies„. Wieloletni przyjaciel Solanina nie szczędził sympatycznych żartów pod adresem dyrektorów i organizatorów festiwalu. Znalazł jednak czas także na zdradzenie smaczków z planu filmu Pasikowskiego. Opowiedział m.in. o bardzo dobrej współpracy z Dodą, która podczas zdjęć zachowała pełen profesjonalizm. Woronowicz przyznał też, że dobrze czuje się zarówno w formie pełnometrażowej, jak i w serialu. Aktor nie wykluczył, że losy jego bohatera w kolejnym sezonie popularnej telewizyjnej „Diagnozy” mogą się potoczyć w zupełnie niespodziewanym kierunku…


Adam Woronowicz i Wojciech Olszewski, fot. Martyna Janas


Niestety nie mogłam uczestniczyć w spotkaniu z Wojtkiem Wojdą. A najbardziej żałuję, że nie udało mi się spotkać cenionej przeze mnie reżyserki Małgorzaty Bramy, która przyjechała do Nowej Soli z pokazywanym przedpremierowo dokumentem fabularyzowanym „Cudzoziemcy w Powstaniu Warszawskim”.

Solanin to także gościnne pokazy zaprzyjaźnionych festiwali filmowych z Czech czy Niemiec oraz imprezy muzyczne, jak np. w tym roku koncert Farben Lehre czy Agressiva 69. Relacje ze wszystkich dni festiwalu znajdują się na stronie organizatora.



Jedną z atrakcji towarzyszących festiwalowi była Galeria Bezdomna, która co roku znajduje się w innym miejscu. Tuła się, biedaczka, ale choć bezdomna – robi wrażenie. Wystawa składa się zarówno z dzieł amatorskich, jak i profesjonalnych. Podczas tej edycji rzeźby, fotografie, obrazy i instalacje mogliśmy podziwiać w budynku dawnego aresztu śledczego.



Zapraszamy do śledzenia nas na Facebooku i Instagramie!

About the Author

Radiowiec, prawnik, podróżnik. Niekoniecznie w takiej kolejności. Nade wszystko: kinomaniak.

Related Posts

13 września rusza kolejna – dziewiąta już – edycja Festiwalu Filmowego Hommage à Kieślowski. Filmy...

25. Festiwal Filmowy WIOSNA FILMÓW to nie lada gratka dla miłośników kina. Fundacja Działań...

Na sobotniej gali zamknięcia 16. MFF Tofifest poznaliśmy laureatów nagród. Przebojem festiwalu i...

Leave a Reply